Tajlandia, Bangkok. Dzień pierwszy

Bangkok – Miasto Aniołów. Wielomilionowe miasto. Ulice pełne ludzi, pełne życia. Uliczne sklepiki, uliczne restauracje, uliczne świątynie tonące w złocistych kwiatach. Zielone palmy i kobiety w kolorowych sukienkach. Znaleźć się w lutym, w środku chmurnej, mroźnej zimy, w krainie słońca. To było coś cudownego.

Był rok 2008. W połowie grudnia zadzwoniła do mnie jedna z moich zaprzyjaźnionych podróżniczek. Powiedziała, że właśnie wybiera się z grupą znajomych na wycieczkę do Konga, zapytała, czybym nie chciała dołączyć do tej wyprawy.

Kongo, Afryka, jakoś nigdy nie marzył mi się Czarny Ląd, bardziej interesowały mnie inne części świata. Po namyśle zadzwoniłam do Ewy, która właśnie niedawno była w Kongo. Poprosiłam o wrażenia z tego pobytu. Ewa nie była zachwycona, była już na wielu bardziej fascynujących wycieczkach. Dodała, że w lutym przyszłego roku jedzie z Tereską, jej stałą towarzyszką podróży, na objazdówkę po Azji: Tajlandia, Kambodża, Wietnam.

Powiedziałam, że im zazdroszczę, moje dotychczasowe podróże do Azji były bardzo udane i pełne niezapomnianych wrażeń, a w tej części Azji jeszcze nie byłam. Na to Ewka opowiedziała, że jedzie jeszcze z nimi w tę podróż ich koleżanka Ilonka. Miała wyruszyć z mężem. Opłaciła już pokój dwuosobowy. Jednak w wyniku jakiejś domowej awantury zdecydowała, że pojedzie sama, i właśnie wczoraj zwróciła rezerwację do biura podróży. Jakby nikt tego miejsca nie wykupił, mogłabyś pojechać z nami i zamieszkać z Ilonką. Ta propozycja po prostu spadła mi jak z nieba.
Już następnego dnia zadzwoniła Ewa z wiadomością, że sprawa jest aktualna, a Ilonka też się ucieszyła, że nie musi dopłacać do jedynki lub mieszkać z nieznaną, przypadkową osobą. Ilonki wcześniej nie znałam, ale skoro była zaprzyjaźniona z Ewą, to byłam pewna, że będzie miłą współlokatorką.

29 stycznia późnym popołudniem w Warszawie na lotnisku Chopina przy stoisku biura podroży Rainbow Tours spotkałam Ewę i jej dwie koleżanki.

* * *

Pierwszym etapem naszej wycieczki była Tajlandia. Najdawniejsze ślady osadnictwa na terenie dzisiejszej Tajlandii pochodzą z epoki kamiennej. W późniejszych wiekach na tym obszarze rozwijały się różne królestwa i cywilizacje.

  • Założone w 1238 roku Królestwo Sukhothai to pierwsze niezależne królestwo Tajlandii. Często jest uważane za złoty wiek tajskiej kultury i sztuki.
  • Założone w 1351 roku, królestwo Ayutthaya było przez czas jakiś jednym z najpotężniejszych państw w regionie. Przez ponad 400 lat było centrum handlu i kultury. Niestety w 1767 roku zostało zniszczone przez Birmę.
  • W 1782 roku powstało Królestwo Rattanakosin, a jego królem został Rama I, rozpoczynając dynastię Chakri, która rządzi Tajlandią do dziś. To właśnie Rama I ustanowił Bangkok stolicą kraju.
  • W XX wieku Tajlandia przeszła wiele zmian politycznych, w tym rewolucję w 1932 roku, przekształcając monarchię absolutną w monarchię konstytucyjną.

Dawniej ten kraj znany był jako Syjam. Była to oficjalna nazwa królestwa pojawiająca się w zapisach sięgających do XIII wieku. Spopularyzowali ją kupcy z Chin i Europy bywający w tym regionie. Zmiana nazwy kraju z Syjam na Tajlandia nastąpiła w 1939 roku. Ówczesny premier Phibun dążył do stworzenia zjednoczonego, nowoczesnego narodu. Słowo Tajlandia tłumaczy się jako kraj wolny, niezależny. Ta nowa nazwa miała symbolizować nową erę, odzwierciedlać dumę kraju z jego historii pozostania niepodległym. Miała być przypomnieniem, że Tajlandia jest jedynym krajem Azji Południowo-Wschodniej, który nigdy nie został skolonizowany. W latach 1945–1949 nastąpiła w kraju zmiana przywództwa i wrócono do nazwy Syjam, ale już w 1949 roku Phibun powrócił do władzy i kraj, może już na zawsze, został Tajlandią.

* * *

Tym sposobem 30 stycznia 2008 roku w godzinach porannych doleciałyśmy do Bangkoku, stolicy Tajlandii.

Bangkok – „Miasto Aniołów”. Pełna nazwa miasta w języku tajskim to „Krung Thep Maha Nakhon”, skracana tylko do dwóch słów – „Krung Thep” (w dosłownym tłumaczeniu „Miasto Aniołów”).

Pełna ceremonialna nazwa Bangkoku jest znacznie dłuższa, ma aż 21 słów, a w tłumaczeniu na polski brzmi:

Miasto Aniołów, Wielkie Miasto, Wieczna Perła, Niezwyciężone Miasto Boga Indry, Stolica Świata obdarzona Klejnotami, Szczęśliwe Miasto, Obfity Królewski Pałac, Jak Boska Siedziba Odrodzonego Boga, Miasto Otrzymane od Indry i zbudowane przez Wisznu.

* * *

Pierwszy dzień w Bangkoku to był czas na wypoczynek po podróży i samodzielne spacery.

Nasz hotel mieścił się w centrum miasta. Wychodzimy na ulicę. Mijamy rozliczne uliczne restauracyjki, gdzie ich właściciele przygotowują posiłki „na oczach” przechodniów, przy zwykłych drewnianych stołach zasiadają restauracyjni goście. Mijamy stragany oferujące już gotowe dania, kantor wymiany walut, warsztat ulicznego krawca. Tu na poczekaniu możesz dokonać naprawy odzieży. Możesz też zamówić uszycie na miarę dowolnego ubranka.

Ulica tętni życiem, dużo ludzi, dużo samochodów… Przyglądamy się przechodniom, mijamy wytworne sklepy, jakieś urzędy, uliczne ołtarze pełne kwiatów i modlących się przy nich ludzi. Domy duże i mniejsze, i bardzo duże. A przy domach domki duchów, które strzegą ich mieszkańców przed złymi duchami i demonami. Domki niewielkie i większe, przystrajane kwiatami.

Na jednej z głównych ulic przed okazałym budynkiem zadaszony taras. Na tarasie dwóch muzykantów i dziewczyny tańczące w pięknych strojach. Kiedy zaczynano ten dom budować przed 20 laty, nie postawiono domku duchów i budowla parokrotnie ulegała zniszczeniu. Kolejna próba rozpoczęcia budowy poprzedzona została postawieniem domku duchów, a żeby przebłagać demony, rozpoczęto przebłagalny taniec. I tak tańczą tu od 20 lat podobno w dzień i w nocy.

Domki duchów są zazwyczaj wykonane z cementu lub drewna i mają kształt miniaturowych świątyń. Często są bogato zdobione. Ich kolor i wygląd mogą być ustalane przez mnicha lub wróżbitę na podstawie wykresu astrologicznego.

Domki duchów umieszczane są w rogu posesji, na podwyższeniu. Znajdują się nie tylko na prywatnych posesjach, ale także przy firmach, instytucjach i polach ryżowych.

Tajowie składają codziennie ofiary duchom: świeże owoce, miski ryżu, butelki z napojami, kwiaty, świeczki, kadzidełka, bo zadowolone duchy opiekują się miejscem i jego mieszkańcami, przynosząc im szczęście i powodzenie.

* * *

Specjalną atrakcją tego wieczoru było obejrzenie panoramy miasta z tarasu widokowego na 61. piętrze.

Tak zakończył się dzień pełen wrażeń. Jutro od rana wyruszamy na zwiedzanie miasta już z naszą pilotką.

2 komentarze

  1. Jestem teraz ZEA,NIE KONIECNIE FAJNE SWIAT WYBUDOWANY DLA ROBOKOPOOW BEZ HISTORII I POCHODZENIA,A TE NASZE AZJATYCKIE PRZYGODY BYLY CUDOWN

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Verified by MonsterInsights