Witam na moim blogu!

Krystyna Bukowczyk – dla przyjaciół Kuba. Ten mój blog jest przedsięwzięciem trochę historycznym. To rodzaj pamiętnika. Znajdziesz w nim opowieści o czasach które minęły, wspominam ludzi których już nie ma, o wielkich wydarzeniach, które  przemknęły obok mnie, o chwilach dobrych w czasach złych, o Warszawie z bliskich i dawnych już lat,  ilustrowane archiwalnymi zdjęciami… a też foto-notatki z moich różnych podróży...

 

GALERIA Bukowczyka

obejrzyj GALERIĘ
kartki z pamiętnika, notatki z podróży

Podróże z Michaliną – Egipt i Turcja

Port w Aleksandrii to kolejny etap podróży „Baszkirią” po Morzu Śródziemnym. Organizatorzy rejsu mają tu pełne ręce roboty. Przechodzą na miasto, kilkakrotnie przenosząc butelki „wędrowniczka” (tanie whisky Johnny Walker) kupowane za dolary w bufecie na naszej „Baszkirii”. Taki „wędrowniczek” jest towarem świetnie zbywalnym w kraju, gdzie alkohol jest substancją zakazaną i nie używa jej żaden nabożny muzułmanin. Trzeba tylko umiejętnie butelkę przemycić przez celną kontrolę i potem dyskretnie sprzedać odpowiedniemu nabywcy. Organizatorzy rejsu mają wszystko dokładnie opracowane.

Read more
kartki z pamiętnika, notatki z podróży

Podróże z Michaliną – Kreta, Malta, Neapol

Kreta

Nasza statek „Baszkiria” przypłynął na Kretę po południu. Jeszcze tego wieczora poszłyśmy z Michaliną na spacer po Heraklionie, a następnego dnia pojechałyśmy jakimś autobusem do Knossos. Nie było tu wtedy tłumu turystów, spotkałyśmy tylko dwóch Japończyków. Jeszcze wtedy ruiny pałacu nie były ogrodzone, można było wejść w każdy zakamarek niegdyś wspaniałego labiryntu.

Opowieść o strasznym smoku żyjącym w podziemiach zamczyska pamiętałam z dzieciństwa. Mama czytała nam wieczorami bajki Andersena, czasem braci Grimmów, czytała też mity greckie. Wiedziałam, że bajki nie działy się naprawdę, że to wszystko było wymyślone, a tu znalazłam się w prawdziwym kawałku bajki. Dziwnie się czułam, chodząc po korytarzach tej budowli.

Read more
kartki z pamiętnika, notatki z podróży

Podróże z Michaliną – opowieść pierwsza

Tego dnia przyjechałam do biura później niż zwykle. Ledwo usiadłam przy biurku, do naszego niewielkiego pokoju weszła pani Michalina. Wtedy jeszcze prawie jej nie znałam. Wiedziałam, że pełni w DHN-ie specjalną rolę. Została jej powierzona przez dyrekcję kontrola wewnętrzna firmy. DHN był firmą inną niż wszystkie działające w tym czasie w naszym kraju, był spółką Polskiej Akademii Nauk. Nie wszystkim ta spółka się podobała, głównie dlatego, że pracowali tu ludzie pełni nowych pomysłów, no i zarabiali znacznie lepiej niż gdzie indziej. Można się więc było każdej chwili spodziewać jakiejś kontroli zewnętrznej. Zadaniem Michaliny było wynajdywanie ewentualnych błędów czy nieprawidłowości w prowadzonych przez DHN transakcjach i natychmiastowe ich korygowanie.

Był koniec listopada, a może już grudzień, dzień raczej ponury, a ona radosna, opalona. Ubrana w elegancki czarny aksamitny żakiecik i czarne, nieco dziwne, aksamitne spodnie. Przyszła po jakieś informacje dotyczące najbliższych planów działu reklamy.

Read more
notatki z podróży

PRL, Grecja, Jugosławia i pan Albert

W Pszczelinie, dzielnicy podwarszawskiego Brwinowa, w szkole rolniczej powstało, chyba z inicjatywy dyrekcji, niewielkie biuro podróży. Ideą tego biura było organizowanie niedrogich zagranicznych wycieczek objazdowych organizowanych dla nauczycieli przez nauczycieli tej pszczelińskiej szkoły.

Był rok 1986. Tego lata biuro oferowało 28-dniową objazdówkę po Grecji i Jugosławii. Była w przystępnej cenie. Zapisałam więc co prędzej Miecia i siebie.

Read more
Galerie

Listopadowa galeria rysunków Bukowczyka

Listopad, najsmutniejszy miesiąc w roku. Dni coraz krótsze, chmurno i deszczowo, noc coraz wcześniej nadchodzi. Skończyło się kolorowe babie lato, drzewa wyciągają ku niebu czarne konary, już potraciły piękne kolorowe liście. Za oknem latają czarne ptaszydła. Starałam się, kiedy była na to szansa, wyjeżdżać w listopadzie do innych, radośniejszych, słonecznych krajów.

W tym smutnym, dość ponurym, jesiennym dniu zdecydowałam się zaprezentować galerię – szesnaście rysunków Bukowczyka pasującą do tej listopadowej melancholii… Przejrzałam tekę z rysunkami i teczkę z wycinkami z prasy. Kiedyś, kiedy jeszcze nie było Internetu, nie wysyłało się do redakcji materiałów do druku mailem. Rysunki przynosiłam, albo wysyłałam pocztą. Leżały cierpliwie na redakcyjnych półkach, czekając na publikację, i potem, jakoś najczęściej, zapominano je odsyłać, zwracać autorowi, pozostały po nich wycinki. Trudno mi było wybrać szesnaście rysunków, bo właściwie większość Mieciowej twórczości była w nastroju listopadowym.

Read more
PRL

Kosztowny prezent od Wielkiego Brata

Kiedy w 1951 roku nasza rodzina przeniosła się z Łodzi do Warszawy, nie było jeszcze Pałacu Kultury. Nie mogę sobie nawet przypomnieć widoku z naszego okna na piątym piętrze, w kamienicy przy ulicy Kopernika, bez tej budowli na horyzoncie.

Budowę pałacu rozpoczęto w maju 1952 roku. O jego budowie zadecydował sam Józef Stalin – był to „dar narodu radzieckiego dla narodu polskiego”. Zaprojektowany na wzór siedmiu radzieckich wysokościowców wybudowanych w centrum Moskwy z polecenia Stalina w latach 1947–1953 („siedmiu sióstr”).

Read more
kartki z pamiętnika

Pierwsza służbowa wizyta w Kraju Rad

Bolnica, czyli szpital – międzynarodowa wystawa sprzętu medycznego i laboratoryjnego w Moskwie, odbywająca się co roku w styczniu. Dom Handlowy Nauki będzie w niej uczestniczył. Czteroosobowa ekipa: Marysia Olejnik – dział zagraniczny, Jurek Lenk – handel, Witek Biernacki – marketing, i ja – reklama, lecimy przygotować stoisko. DHN już się prezentował w Moskwie przed rokiem, ale dla mnie to pierwsza zagraniczna delegacja.

Na lotnisku Szeremietiewo lądujemy dość późnym wieczorem. Zamieszkamy w hotelu „Ukraina”, jednym z czterech identycznych wysokościowców stojących w centrum Moskwy wybudowanych według tego samego projektu co nasz warszawski Pałac Kultury i Nauki.

Read more
Bez kategorii, kartki z pamiętnika

Dom Handlowy Nauki i ja

Był rok 1987, któregoś wiosennego poranka zadzwonił do mnie mój braciszek Andrzejek i bez dodatkowych wstępów zapytał: „Czy chciałabyś pracować w DHN-ie, w dziale reklamy?”. Po chwili temat rozwinął: „Ludzie tu młodzi, sympatyczni, no i robiłabyś to, co lubisz. A właśnie Sylwia, kierowniczka działu, idzie na urlop macierzyński, kierownikiem w tej sytuacji będzie Leon, a ty wejdziesz na jego miejsce w trzyosobowym zespole”.

Zdecydowałam się bez chwili zastanowienia. Wprawdzie praca w salonie CPLiA była bardzo sympatyczna, ale w dziale reklamy dużo bardziej ambitna i z szansą na podobne, ale całkiem oficjalne dochody.

Read more
Sonia i Czesław
Warkocze losu

Czesław i Sonia

Czesław Rupiński był lotnikiem. Do wojska wstąpił zaraz po odbyciu służby wojskowej. W 1929 roku ukończył w Dęblinie Szkołę Podchorążych Rezerwy Lotnictwa, a w 1931 Szkołę Podchorążych Lotnictwa. Po nominacji dostał przydział do 54 eskadry 5 Pułku Lotniczego w Lidzie. Lida (obecnie Białoruś) w okresie międzywojennym była prężnie rozwijającym się polskim miastem w województwie nowogrodzkim.

Tu, w Lidzie, w końcu 1932, a może na początku 1933, Czesław poznał Sonię. Odnalezione ich pierwsze wspólne zdjęcie pochodzi z roku 1933. Wkrótce rozpoczął się kilkuletni czas ich narzeczeństwa. Jedno z ich pierwszych, chyba już „oficjalnych” zdjęć zostało zrobione 2 grudnia 1933 roku w FOTO-CYNKOGRAFIE „ARS”, w Wilnie przy ulicy Tatarskiej nr 1 róg Mickiewicza.

Read more
Warkocze losu

Pani Sonia – opowieść pierwsza

Do najbliższych przedwojennych, wileńskich, przyjaciół naszego Taty należeli pan Janek Kuczyński i jego siostra Sonia. Z Jankiem Tata uczęszczał do Wileńskiej Szkoły Technicznej. To Janek i mąż Soni byli świadkami na ślubie naszych rodziców w 1935 roku. Zawsze myślałam, że ten mężczyzna w mundurze na ślubnej fotografii rodziców, mąż pani Soni, to Jerzy Budzyński, przyjaciel Taty, lotnik oblatywacz, który zginął jeszcze przed wojną w wypadku lotniczym. Tata często go wspominał.

Read more
Close