Tag

Mieczysław Bukowczyk

kartki z pamiętnika

Miecio i srebrna biżuteria

Ogłoszenie stanu wojennego w grudniu 1981 dla wielu oznaczało nieodwracalną zmianę w całym ich dotychczasowym życiu. Dla Miecia był to koniec jego dziennikarskiej kariery i dobrze rozwijającej się kariery rysownika.

Zamknięto, wydawało się chwilowo, wszystkie redakcje. Rozpoczęła się weryfikacja dziennikarzy. W oczekiwaniu na powrót do normalności zajął się Miecio tworzeniem drewnianej biżuterii. Jednak kiedy się okazało, że „Nasz Klub” już na zawsze przestał istnieć, trzeba było pomyśleć o czymś innym, znaleźć zajęcie bardziej uniwersalne.

Read more
drewniana biżuteria pierścionki, krzyżyki, zawieszki, broszki
kartki z pamiętnika

Pan Kazio i drewniana biżuteria

Niespodziewane ogłoszenie stanu wojennego zburzyło w jednej chwili całe nasze w miarę uporządkowane życie.

Zamknięto wszystkie redakcje. Miecio został bez pracy. Nie miał po co wychodzić z domu. Nie miał po co rysować. Nie były nikomu potrzebne jego ilustracje, jego rysunki satyryczne…

Na moje szczęście nie zamknięto szkół, więc ja nie zostałam pozbawiona pracy, ale skończyło się moje pisanie do gazet.

Read more
Galerie

M. Bukowczyk – lekkim piórkiem na „ciężkie” tematy

W 1972 na wystawie w Moskwie „Satyra w walce o pokój” jeden z pierwszych rysunków satyrycznych Mieczysława Bukowczyka otrzymał  złoty medal. Ten niespodziewany moskiewski sukces rozbudził w Mieciu rysownika satyryka. Rozwinął jego specyficzne spojrzenie na świat. Wcześniejsze próby literackie, niewielkie opowiadania pisane na maszynie, przeobraziły się w opowieści rysowane piórkiem. W swoich rysunkach satyrycznych wypowiadał się Miecio w różnych kwestiach. Jednym z tematów była polityka…

Te Mieciowe rysunki sprzed blisko pięćdziesięciu już lat wyglądają w moim odczuciu absolutnie aktualnie. Wyglądają tak, jakby powstały przed chwilą. Postanowiłam więc zaprezentować niewielką galeryjkę.

kartki z pamiętnika

Tratwą po Narwi

Zbyszek Falkowski był etatowym dziennikarzem w miesięczniku “Nasz Klub”. Jakoś nigdy w rozmowach o nim nie używało się jego imienia, zawsze po prostu mówiło się Falkowski. Pracę w redakcji rozpoczął chyba zaraz po jej powstaniu i pracował tu do ostatnich jej dni (“Nasz Klub” nie przetrwał stanu wojennego). Pisał reportaże z imprez kulturalnych odbywających się na bliskiej i dalekiej prowincji, artykuły o działalności placówek kulturalnych rozsianych po Polsce. Przeprowadzał wywiady z ludźmi odpowiedzialnymi za szerzenie kultury w kraju, w województwach, w powiatach. Spotykał się z regionalnymi pracownikami dużych i małych placówek kulturalnych.

Ta jego twórczość dziennikarska wymagała ciągłych podróży po kraju. Przemierzał Polskę wzdłuż i wszerz. Docierał do najdalszych jej zakątków. Wyspecjalizował się w rozliczaniu delegacji służbowych. Nikt jak on nie potrafił lepiej wyliczyć kosztów podróży, dobrać najkorzystniejszych połączeń autobusowych, pociągowych, obliczyć kilometry przebyte na piechotę. Nie wiem ,czy ktoś inny oprócz niego wstawiał do delegacji pozycję „piechota”. Były to nędzne grosiki za kilometr przebytej drogi, ale Zbyszek wyliczał skrupulatnie wszystkie swoje przemarsze.

Read more
Kolorowe cienie

Tadzio Kowalski zostaje dziennikarzem

Po paru latach studiów na Wydziale Prawa na Uniwersytecie Warszawskim Tadzio doszedł do wniosku, że prawnik to nie jest zawód, w którym chciałby pozostać na zawsze. Porzucił więc prawo i przeniósł się na dziennikarstwo. Dziennikarstwo było chyba naprawdę wymarzonym dla niego zawodem. Jego łatwość nawiązywania kontaktów, umiejętność rozmawiania z ludźmi, umiejętność obserwacji, wynajdowania ciekawych tematów dawały mu duże szanse na rozwinięcie skrzydeł w tym zawodzie.

Wraz z rozpoczęciem tych dziennikarskich studiów zaczął też Tadzio pisywać do gazet. Czasem zapraszał do współpracy fotograficznej Miecia. Tak powstał reportaż o zimowych zawodach jeździeckich czy wywiad z Elżbietą Czyżewską.

Read more
kartki z pamiętnika

Więzienne opowieści

Powrócił Miecio z katowickiego więzienia po czteromiesięcznym odosobnieniu, no i zaczęły się więzienne opowieści. O obyczajach za kratą, o niełatwej adaptacji do nowych warunków, o ludziach wśród których przyszło mu żyć…

Pewnym szczęściem dla Miecia było to, iż kolega Jacek, z którym został zatrzymany, okazał się człowiekiem dobrze zorientowanym w więziennych obyczajach. Jacek, absolwent socjologii na warszawskim uniwersytecie, jeszcze w czasie studiów miał jakieś zatargi z prawem i zdobył doświadczenie w Warszawie na Rakowieckiej.

Read more
kartki z pamiętnika

8 marca 68 i imieninowa niespodzianka

Był ósmy marca – Święto Kobiet. Jak co roku w fabrykach i urzędach rozdawali świąteczne, czerwone goździki.

Zajęcia w szkole skończyłam wcześnie, a że dzień był pogodny, wyruszyłam spacerkiem do domu. Na Krakowskim Przedmieściu dziwnie dużo ludzi. Wszyscy zmierzają do bram uniwersytetu. Weszłam z innymi. Przed gmachem biblioteki zgromadził się tłum.

Niespodziewanie znalazłam się na wiecu studentów UW, wiecu w obronie Michnika i Szlajfera. Zostali oni decyzją ministra usunięci ze studiów za przekazanie reporterom francuskiej prasy informacji na temat zamieszek związanych ze zdjęciem z afisza wystawianych w Teatrze Narodowym Dziadów w reżyserii Dejmka.

Read more
kartki z pamiętnika

„Nasz Klub” – czasopismo zapomniane

15 maja 1967 Miecio rozpoczyna pracę dziennikarską.

Korespondencyjny Klub Młodych Pisarzy przygotowywał się do Międzynarodowych Targów Książki i Prasy. Na placu przed Pałacem Kultury, wśród wielu innych stoisk, ma się znaleźć stoisko KKMP, na którym będą prezentowane książeczki zrzeszonych w klubie poetów i początkujących prozaików, a klubowi pisarze będą rozdawać autografy. Budową stoiska i oprawą plastyczną ma się zająć Miecio, no i w tej sytuacji również ja.

Warszawski zarząd KKMP, zawiadywany przez Tadeusza Chudego, przed tym udziałem w targach został wzmocniony przybyciem Magdy Czaputowicz. Magda, sekretarz miesięcznika kulturalnego dla wsi „Nasz Klub”, ma tu reprezentować redakcję. Miesięcznik wydawany jest pod patronatem Związku Młodzieży Wiejskiej, a KKMP działał również pod tym patronatem.

Read more
kartki z pamiętnika

Fotografowanie przed laty i inne wspomnienia z tym związane

W latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku posiadanie aparatu fotograficznego należało do rzadkości. Rzecz w dzisiejszych czasach właściwie niewyobrażalna. Fotografią zajmowali się fotografowie. Do fotografa chodzono, żeby zrobić zdjęcie do legitymacji, zdjęcie ślubne, zdjęcie portretowe, pamiątkowe zdjęcie pozowane, zdjęcie z okazji pierwszej komunii czy zdjęcie niedawno urodzonej małej dzieciny. Nieliczni posiadacze aparatów fotograficznych koncentrowali się głównie na robieniu zdjęć pamiątkowych, a bardzo nieliczni hobbyści starali się je wywoływać samodzielnie.

Byli też wielcy i nieco mniejsi FOTOGRAFICY artyści, tworzyli DZIEŁA i FOTOGRAMY, ale miało się to nijak do istniejącej obecnie rzeszy dziesiątek, setek tysięcy, a pewnie milionów instagramerek i instagramerów, z których każde czuje się artystą.

Read more
kartki z pamiętnika

Drewniane figurki, linoryty i niecodzienne zlecenia

ŚWIECZNIK z KROWĄ (drzewo lipowe)

30 maja roku 1965, a więc przed niemal przed 55 laty, Miecio czyli mąż mój Mieczysław Ignacy Bukowczyk rozstał się z pracą w fabryce „22 lipca dawniej E. Wedel”, zakończył karierę projektanta papierków do cukierków.

Zajął się teraz Miecio poszukiwaniami nowych form działalności artystycznej. Zaczęły powstawać niewielkie drewniane rzeźby sprzedawane w salonach Desy – precyzyjnie doszlifowywane drewniane figurki, niestety tylko zaledwie parę tych małych dziełek zostało uwiecznionych na fotografii. Powstała seria linorytów, z braku prawdziwego linoleum wycinanych na niedużych płytkach PCV. Powstały też niewielkie obrazki – rodzaj asamblaży. Te ostatnie nie przetrwały próby czasu.

Read more
Close