Tag

Mieczysław Bukowczyk

Kolorowe cienie

Tadzio Kowalski zostaje dziennikarzem

Po paru latach studiów na Wydziale Prawa na Uniwersytecie Warszawskim Tadzio doszedł do wniosku, że prawnik to nie jest zawód, w którym chciałby pozostać na zawsze. Porzucił więc prawo i przeniósł się na dziennikarstwo. Dziennikarstwo było chyba naprawdę wymarzonym dla niego zawodem. Jego łatwość nawiązywania kontaktów, umiejętność rozmawiania z ludźmi, umiejętność obserwacji, wynajdowania ciekawych tematów dawały mu duże szanse na rozwinięcie skrzydeł w tym zawodzie.

Wraz z rozpoczęciem tych dziennikarskich studiów zaczął też Tadzio pisywać do gazet. Czasem zapraszał do współpracy fotograficznej Miecia. Tak powstał reportaż o zimowych zawodach jeździeckich czy wywiad z Elżbietą Czyżewską.

Czytaj dalej
kartki z pamiętnika

Więzienne opowieści

Powrócił Miecio z katowickiego więzienia po czteromiesięcznym odosobnieniu, no i zaczęły się więzienne opowieści. O obyczajach za kratą, o niełatwej adaptacji do nowych warunków, o ludziach wśród których przyszło mu żyć…

Pewnym szczęściem dla Miecia było to, iż kolega Jacek, z którym został zatrzymany, okazał się człowiekiem dobrze zorientowanym w więziennych obyczajach. Jacek, absolwent socjologii na warszawskim uniwersytecie, jeszcze w czasie studiów miał jakieś zatargi z prawem i zdobył doświadczenie w Warszawie na Rakowieckiej.

Czytaj dalej
kartki z pamiętnika

8 marca 68 i imieninowa niespodzianka

Był ósmy marca – Święto Kobiet. Jak co roku w fabrykach i urzędach rozdawali świąteczne, czerwone goździki.

Zajęcia w szkole skończyłam wcześnie, a że dzień był pogodny, wyruszyłam spacerkiem do domu. Na Krakowskim Przedmieściu dziwnie dużo ludzi. Wszyscy zmierzają do bram uniwersytetu. Weszłam z innymi. Przed gmachem biblioteki zgromadził się tłum.

Niespodziewanie znalazłam się na wiecu studentów UW, wiecu w obronie Michnika i Szlajfera. Zostali oni decyzją ministra usunięci ze studiów za przekazanie reporterom francuskiej prasy informacji na temat zamieszek związanych ze zdjęciem z afisza wystawianych w Teatrze Narodowym Dziadów w reżyserii Dejmka.

Czytaj dalej
kartki z pamiętnika

„Nasz Klub” – czasopismo zapomniane

15 maja 1967 Miecio rozpoczyna pracę dziennikarską.

Korespondencyjny Klub Młodych Pisarzy przygotowywał się do Międzynarodowych Targów Książki i Prasy. Na placu przed Pałacem Kultury, wśród wielu innych stoisk, ma się znaleźć stoisko KKMP, na którym będą prezentowane książeczki zrzeszonych w klubie poetów i początkujących prozaików, a klubowi pisarze będą rozdawać autografy. Budową stoiska i oprawą plastyczną ma się zająć Miecio, no i w tej sytuacji również ja.

Warszawski zarząd KKMP, zawiadywany przez Tadeusza Chudego, przed tym udziałem w targach został wzmocniony przybyciem Magdy Czaputowicz. Magda, sekretarz miesięcznika kulturalnego dla wsi „Nasz Klub”, ma tu reprezentować redakcję. Miesięcznik wydawany jest pod patronatem Związku Młodzieży Wiejskiej, a KKMP działał również pod tym patronatem.

Czytaj dalej
kartki z pamiętnika

Fotografowanie przed laty i inne wspomnienia z tym związane

W latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku posiadanie aparatu fotograficznego należało do rzadkości. Rzecz w dzisiejszych czasach właściwie niewyobrażalna. Fotografią zajmowali się fotografowie. Do fotografa chodzono, żeby zrobić zdjęcie do legitymacji, zdjęcie ślubne, zdjęcie portretowe, pamiątkowe zdjęcie pozowane, zdjęcie z okazji pierwszej komunii czy zdjęcie niedawno urodzonej małej dzieciny. Nieliczni posiadacze aparatów fotograficznych koncentrowali się głównie na robieniu zdjęć pamiątkowych, a bardzo nieliczni hobbyści starali się je wywoływać samodzielnie.

Byli też wielcy i nieco mniejsi FOTOGRAFICY artyści, tworzyli DZIEŁA i FOTOGRAMY, ale miało się to nijak do istniejącej obecnie rzeszy dziesiątek, setek tysięcy, a pewnie milionów instagramerek i instagramerów, z których każde czuje się artystą.

Czytaj dalej
kartki z pamiętnika

Drewniane figurki, linoryty i niecodzienne zlecenia

ŚWIECZNIK z KROWĄ (drzewo lipowe)

30 maja roku 1965, a więc przed niemal przed 55 laty, Miecio czyli mąż mój Mieczysław Ignacy Bukowczyk rozstał się z pracą w fabryce „22 lipca dawniej E. Wedel”, zakończył karierę projektanta papierków do cukierków.

Zajął się teraz Miecio poszukiwaniami nowych form działalności artystycznej. Zaczęły powstawać niewielkie drewniane rzeźby sprzedawane w salonach Desy – precyzyjnie doszlifowywane drewniane figurki, niestety tylko zaledwie parę tych małych dziełek zostało uwiecznionych na fotografii. Powstała seria linorytów, z braku prawdziwego linoleum wycinanych na niedużych płytkach PCV. Powstały też niewielkie obrazki – rodzaj asamblaży. Te ostatnie nie przetrwały próby czasu.

Czytaj dalej
kartki z pamiętnika

Ślub i cukierki

Przez cały wrzesień poszukiwałam mieszkania dla Miecia. Wreszcie na początku października na ogłoszenie gazetowe zgłosiła się jakaś kobieta. Ma do wynajęcia pokój na dolnym Mokotowie. Pojechałam obejrzeć. Pokój był niezły, w wojskowych domach, cena do zaakceptowania, właścicielka miła, dość gruba blondynka z niewielkim dzieckiem na ręku. Trzeba było wpłacić z góry za trzy miesiące, będzie można wprowadzić się za dwa tygodnie, czyli pod koniec października. Podpisałyśmy umowę, wpłaciłam. Miecio bardzo się ucieszył. W Bieszczadach robiło się zimno, padał deszcz. Miecio zajmował się zbieraniem widłaku i przemieszkiwał na bacówce, pożytek z tego był taki, że dostawał od bacy ser i żyntycę.

Czytaj dalej
kartki z pamiętnika

Fotografia i literatura – EOS i KKMP

Moje pierwsze artystyczne zdjęcie

Eksperymentalny Ośrodek Sztuki, w skrócie EOS, to nazwa utworzonej przez Witolda Dederkę szkółki fotograficznej. EOS to też imię greckiej boginki – bogini Jutrzenki. To nie przypadek, tak właśnie Witek z premedytacją nazwę swojej szkoły wymyślił. Witek marzył o stworzeniu prawdziwej szkoły fotograficznej, a EOS miał być jej zaczątkiem. Przycupnęła ta Witkowa miniuczelnia na ulicy Śniadeckich, przy powstającym Towarzystwie Fotograficznym, a Witek był jedynym w niej wykładowcą, ale On o fotografii wiedział wszystko. Fotografia była jego pasją i potrafił zarazić nią swoich uczniów. Uczył patrzeć na świat okiem kamery, mówił o technikach fotograficznych, o różnych sposobach opracowywania pozytywu i zawsze powtarzał, że prawdziwy artysta potrafi zrobić wspaniałe zdjęcie nawet najgorszym sprzętem. Dla udowodnienia tej tezy zorganizował konkurs fotograficzny na zdjęcie aparatem „Druh” – najprostszym z możliwych aparatem produkowanym przez Warszawskie Zakłady Fotograficzne z myślą o fotoamatorach. Zresztą sam posługiwał się w owym czasie niezbyt wyszukanym sprzętem. 
Miecio znalazł się w grupie laureatów tego ekskluzywnego konkursu.

Czytaj dalej
kartki z pamiętnika

Opowieść o Mieciu

Na fotografii Mieciowa rodzina przed domem dziadków w Wilnie. Od lewej: tata, u góry: ciocia, wujek i mama, na dole: babcia, Miecio, dziadek, Lusia – Mieciowa siostrzyczka.

Mieczysław Ignacy Bukowczyk urodził się w grudniu 1932 w Michaliszkach na Wileńszczyźnie w rodzinie nauczycielskiej. Ojciec był lwowianinem, mama wilnianką, przybyli do Michaliszek w ramach akcji „Edukacja na Kresach”. Wojnę przetrwali w Turłach, majątku hrabiny Kotwicz, a po wojnie wraz z falą uchodźców przyjechali do Polski i osiedli w Ciechocinku.

Bardzo niewiele opowiadał Miecio o tym kresowym dzieciństwie. Wspominał o nauce gry na skrzypcach, zakończonej połamaniem skrzypeczek, o niezwykłym spotkaniu z Łupaszką – jak to pod koniec wojny pojawił się o poranku goły na pałacowym klombie i tata Bukowczyk przynosił mu jakieś odzienie. Zawsze myślałam, że to była ucieczka z lasu przed Niemcami, a dowiedziałam się po latach, że z łóżka jakiejś okolicznej damy.

Czytaj dalej
zamknij