Tag

Mieczysław Bukowczyk

Galerie

Mietek Bukowczyk – na tematy sportowe

Mieczysław Bukowczyk, czyli mąż mój Miecio, był człowiekiem wielu talentów. Rysownik, fotoreporter, twórca biżuterii, miał  też osiągnięcia w wielu innych dziedzinach już nieartystycznych. Lubił wędrówki po lasach i grzybobrania – to on wracał z pełnym koszykiem nawet z lasu, gdzie wydawałoby się żaden grzyb nie rośnie. Jego zamiłowanie do rybołówstwa przysparzało mi sporo roboty z zagospodarowaniem połowów. Świetnie gotował, niemal tak dobrze jak nasza kochana Babcia Weronika. Potrafił odrestaurować niemal każdy antyczny mebelek, ramę czy jakiś drobiazg.

Miał też Miecio dość wszechstronne zamiłowania sportowe. Jeździł na nartach, jeździł konno, grał w tenisa, pływał, nurkował, no i zachwycił się windsurfingiem. Ta jego fascynacja znalazła odbicie w paru rysunkach satyrycznych. Prawdopodobnie niezrozumiały dla współczesnego widza będzie ostatni z rysunków związanych z windsurfingiem. Facet leżący pod deską surfingową, a obok torba i rozrzucone narzędzia – to obrazek z tamtych lat przeniesiony z życia posiadaczy starych samochodów, które najczęściej wypadało naprawiać własnoręcznie. Obrazek szczęśliwego właściciela leżącego pod pojazdem nie należał więc do rzadkości.

W związku z odbywającą się obecnie ubiegłoroczną 😊olimpiadą postanowiłam zaprezentować Mieciowe rysunki o tematyce sportowej.

kartki z pamiętnika, notatki z podróży

Wakacje 1980 to jedna z moich najpiękniejszych przygód

Podróż kamperem na Elbę trwała 8 dni. Po powrocie do Grefelfingu Agencja Reklamowa Andrzeja powróciła do codziennych zajęć. Zgłosił się stały klient – właściciel biura podróży. Przyniósł materiały do katalogu z ofertami na sezon zimowy. Wprawdzie do zimy jeszcze daleko, ale katalog miał być grubą księgą z dużą liczbą ilustracji przygotowaną niemal kompletnie do druku. Niemal kompletnie, bo jedynie bez wstawionych cen. Ceny miały być umieszczone zaraz po tym, kiedy konkurencja pokaże swoje oferty, a on od razu wstawi nieco niższe ceny i natychmiast wydrukuje.

W dni powszednie Miecio trochę pomagał Andrzejowi w pracach, ja towarzyszyłam Hani w wyprawach po rożne zakupy w Monachium i w okolicznych miasteczkach. Szczególnie te wyjazdy do Monachium były atrakcyjne, zawsze coś nowego można było wypatrzeć.

Read more
kartki z pamiętnika

Znalezione w tekturowym pudle…

W poszukiwaniu jakiegoś dokumentu postanowiłam zajrzeć do tekturowego pudła, zakupionego kiedyś w IKEA, opatrzonego przeze mnie napisem „ARCHIWUM”. W pudle leżały tekturowe teczki z bawełnianymi tasiemkami zawiązanymi na kokardkę. Ukrywały w swych wnętrzach rozmaite dokumenty, wycinki z gazet z Mieciowymi rysunkami, listy od przyjaciół, rysuneczki zaprzyjaźnionych artystów… A na dnie pudełka leżała, częściowo obdarta, zwykła, niegdyś niebieska koperta. W takich kopertach przychodziły listy z urzędów, w takich kopertach wysyłało się listy do znajomych, przechowywało znaczki pocztowe…

We wnętrzu koperty ku mojemu zaskoczeniu znalazłam starannie pocięte fragmenty filmu małoobrazkowego. Na długich odcinkach filmu znajdowały się zdjęcia drewnianych Mieciowych rzeźb sprzedanych niegdyś w sklepie Desy oferującym wyroby artystyczne. Niektórych rzeźb zupełnie nie pamiętałam.

Read more
kartki z pamiętnika

Miecio i srebrna biżuteria

Ogłoszenie stanu wojennego w grudniu 1981 dla wielu oznaczało nieodwracalną zmianę w całym ich dotychczasowym życiu. Dla Miecia był to koniec jego dziennikarskiej kariery i dobrze rozwijającej się kariery rysownika.

Zamknięto, wydawało się chwilowo, wszystkie redakcje. Rozpoczęła się weryfikacja dziennikarzy. W oczekiwaniu na powrót do normalności zajął się Miecio tworzeniem drewnianej biżuterii. Jednak kiedy się okazało, że „Nasz Klub” już na zawsze przestał istnieć, trzeba było pomyśleć o czymś innym, znaleźć zajęcie bardziej uniwersalne.

Read more
drewniana biżuteria pierścionki, krzyżyki, zawieszki, broszki
kartki z pamiętnika

Pan Kazio i drewniana biżuteria

Niespodziewane ogłoszenie stanu wojennego zburzyło w jednej chwili całe nasze w miarę uporządkowane życie.

Zamknięto wszystkie redakcje. Miecio został bez pracy. Nie miał po co wychodzić z domu. Nie miał po co rysować. Nie były nikomu potrzebne jego ilustracje, jego rysunki satyryczne…

Na moje szczęście nie zamknięto szkół, więc ja nie zostałam pozbawiona pracy, ale skończyło się moje pisanie do gazet.

Read more
Galerie

M. Bukowczyk – lekkim piórkiem na „ciężkie” tematy

W 1972 na wystawie w Moskwie „Satyra w walce o pokój” jeden z pierwszych rysunków satyrycznych Mieczysława Bukowczyka otrzymał  złoty medal. Ten niespodziewany moskiewski sukces rozbudził w Mieciu rysownika satyryka. Rozwinął jego specyficzne spojrzenie na świat. Wcześniejsze próby literackie, niewielkie opowiadania pisane na maszynie, przeobraziły się w opowieści rysowane piórkiem. W swoich rysunkach satyrycznych wypowiadał się Miecio w różnych kwestiach. Jednym z tematów była polityka…

Te Mieciowe rysunki sprzed blisko pięćdziesięciu już lat wyglądają w moim odczuciu absolutnie aktualnie. Wyglądają tak, jakby powstały przed chwilą. Postanowiłam więc zaprezentować niewielką galeryjkę.

kartki z pamiętnika

Tratwą po Narwi

Zbyszek Falkowski był etatowym dziennikarzem w miesięczniku „Nasz Klub”. Jakoś nigdy w rozmowach o nim nie używało się jego imienia, zawsze po prostu mówiło się Falkowski. Pracę w redakcji rozpoczął chyba zaraz po jej powstaniu i pracował tu do ostatnich jej dni („Nasz Klub” nie przetrwał stanu wojennego). Pisał reportaże z imprez kulturalnych odbywających się na bliskiej i dalekiej prowincji, artykuły o działalności placówek kulturalnych rozsianych po Polsce. Przeprowadzał wywiady z ludźmi odpowiedzialnymi za szerzenie kultury w kraju, w województwach, w powiatach. Spotykał się z regionalnymi pracownikami dużych i małych placówek kulturalnych.

Ta jego twórczość dziennikarska wymagała ciągłych podróży po kraju. Przemierzał Polskę wzdłuż i wszerz. Docierał do najdalszych jej zakątków. Wyspecjalizował się w rozliczaniu delegacji służbowych. Nikt jak on nie potrafił lepiej wyliczyć kosztów podróży, dobrać najkorzystniejszych połączeń autobusowych, pociągowych, obliczyć kilometry przebyte na piechotę. Nie wiem ,czy ktoś inny oprócz niego wstawiał do delegacji pozycję „piechota”. Były to nędzne grosiki za kilometr przebytej drogi, ale Zbyszek wyliczał skrupulatnie wszystkie swoje przemarsze.

Read more
Kolorowe cienie

Tadzio Kowalski zostaje dziennikarzem

Po paru latach studiów na Wydziale Prawa na Uniwersytecie Warszawskim Tadzio doszedł do wniosku, że prawnik to nie jest zawód, w którym chciałby pozostać na zawsze. Porzucił więc prawo i przeniósł się na dziennikarstwo. Dziennikarstwo było chyba naprawdę wymarzonym dla niego zawodem. Jego łatwość nawiązywania kontaktów, umiejętność rozmawiania z ludźmi, umiejętność obserwacji, wynajdowania ciekawych tematów dawały mu duże szanse na rozwinięcie skrzydeł w tym zawodzie.

Wraz z rozpoczęciem tych dziennikarskich studiów zaczął też Tadzio pisywać do gazet. Czasem zapraszał do współpracy fotograficznej Miecia. Tak powstał reportaż o zimowych zawodach jeździeckich czy wywiad z Elżbietą Czyżewską.

Read more
kartki z pamiętnika

Więzienne opowieści

Powrócił Miecio z katowickiego więzienia po czteromiesięcznym odosobnieniu, no i zaczęły się więzienne opowieści. O obyczajach za kratą, o niełatwej adaptacji do nowych warunków, o ludziach wśród których przyszło mu żyć…

Pewnym szczęściem dla Miecia było to, iż kolega Jacek, z którym został zatrzymany, okazał się człowiekiem dobrze zorientowanym w więziennych obyczajach. Jacek, absolwent socjologii na warszawskim uniwersytecie, jeszcze w czasie studiów miał jakieś zatargi z prawem i zdobył doświadczenie w Warszawie na Rakowieckiej.

Read more
kartki z pamiętnika

8 marca 68 i imieninowa niespodzianka

Był ósmy marca – Święto Kobiet. Jak co roku w fabrykach i urzędach rozdawali świąteczne, czerwone goździki.

Zajęcia w szkole skończyłam wcześnie, a że dzień był pogodny, wyruszyłam spacerkiem do domu. Na Krakowskim Przedmieściu dziwnie dużo ludzi. Wszyscy zmierzają do bram uniwersytetu. Weszłam z innymi. Przed gmachem biblioteki zgromadził się tłum.

Niespodziewanie znalazłam się na wiecu studentów UW, wiecu w obronie Michnika i Szlajfera. Zostali oni decyzją ministra usunięci ze studiów za przekazanie reporterom francuskiej prasy informacji na temat zamieszek związanych ze zdjęciem z afisza wystawianych w Teatrze Narodowym Dziadów w reżyserii Dejmka.

Read more
Close