Author

Krystyna

kartki z pamiętnika

Zuzia

W niedzielne poranki nasz przyjaciel Lesio, czyli Leszek Laskowski, rozstawiał polowe łóżko na bazarku na „Skrze” (był to bazar na obrzeżach stadionu “Skra”). Rozkładał tam starannie książki zakupione ostatnio u zaprzyjaźnionych księgarzy. Rozkładał też dziecięce ubranka, z których powyrastali jego synek i córeczka, i spokojnie wyczekiwał na klientów. Te jego niedzielne bazarowe występy wspomagały rodzinny budżet, były też rodzajem zabawy, rozrywki.

Miecio i ja przychodziliśmy na „Skrę” chyba w każdą niedzielę. Chodziliśmy po bazarze w poszukiwaniu niespodziewanych atrakcji, spotykaliśmy znajomych, rozmawialiśmy z Lesiem. Czasem i ja dołączałam jakieś wynalezione w domu zbędne przedmioty czy ubranka do jego łóżkowej ekspozycji.

Read more
Galerie, kartki z pamiętnika, Kolorowe cienie

Irenka i ja

Irenka i ja – to jeszcze jedna opowieść o mojej siostrzyczce Irence Biegańskiej.

Byłyśmy do siebie podobne. Ten sam, nieprzesadny 😊, rozmiar wzrostu, takie same oczy. Irenka zawsze szczuplutka, ja na ogół osiągałam nieco wyższe wyniki na wadze.

Łączyło nas wspólne dzieciństwo, zabawy w teatr, w papierowe lalki. Później wspólne zainteresowania. Razem uczyłyśmy się rysunku, jeszcze w Łodzi na prywatnych lekcjach, potem w Warszawie w Młodzieżowym Domu Kultury. Chodziłyśmy razem na wystawy, do teatrów, na wszelkie możliwe spektakle, na nadwiślańskie plaże.

Read more
Kolorowe cienie

Pan Edek – przyjaciel naszego Taty

Pan Edek Janowski był jednym z najbliższych przyjaciół naszego Taty. Nie wiem, skąd się znali. Ja znałam go chyba od mojego urodzenia. W naszej rodzinie wszyscy go lubili. Spokojny, pogodny, z figlarnie uśmiechającymi się niebieskimi oczami. Fizycznie był przeciwieństwem naszego Taty. Tata raczej niskiego wzrostu z czarną bujną czupryną, on łysy i bardzo wysoki. Z powodu swojego wzrostu w wojsku został przydzielony do kompanii honorowej prezydenta Mościckiego.

Read more
kartki z pamiętnika, notatki z podróży

Podróże z Michaliną – Egipt i Turcja

Port w Aleksandrii to kolejny etap podróży „Baszkirią” po Morzu Śródziemnym. Organizatorzy rejsu mają tu pełne ręce roboty. Przechodzą na miasto, kilkakrotnie przenosząc butelki „wędrowniczka” (tanie whisky Johnny Walker) kupowane za dolary w bufecie na naszej „Baszkirii”. Taki „wędrowniczek” jest towarem świetnie zbywalnym w kraju, gdzie alkohol jest substancją zakazaną i nie używa jej żaden nabożny muzułmanin. Trzeba tylko umiejętnie butelkę przemycić przez celną kontrolę i potem dyskretnie sprzedać odpowiedniemu nabywcy. Organizatorzy rejsu mają wszystko dokładnie opracowane.

Read more
kartki z pamiętnika, notatki z podróży

Podróże z Michaliną – Kreta, Malta, Neapol

Kreta

Nasza statek „Baszkiria” przypłynął na Kretę po południu. Jeszcze tego wieczora poszłyśmy z Michaliną na spacer po Heraklionie, a następnego dnia pojechałyśmy jakimś autobusem do Knossos. Nie było tu wtedy tłumu turystów, spotkałyśmy tylko dwóch Japończyków. Jeszcze wtedy ruiny pałacu nie były ogrodzone, można było wejść w każdy zakamarek niegdyś wspaniałego labiryntu.

Opowieść o strasznym smoku żyjącym w podziemiach zamczyska pamiętałam z dzieciństwa. Mama czytała nam wieczorami bajki Andersena, czasem braci Grimmów, czytała też mity greckie. Wiedziałam, że bajki nie działy się naprawdę, że to wszystko było wymyślone, a tu znalazłam się w prawdziwym kawałku bajki. Dziwnie się czułam, chodząc po korytarzach tej budowli.

Read more
kartki z pamiętnika, notatki z podróży

Podróże z Michaliną – opowieść pierwsza

Tego dnia przyjechałam do biura później niż zwykle. Ledwo usiadłam przy biurku, do naszego niewielkiego pokoju weszła pani Michalina. Wtedy jeszcze prawie jej nie znałam. Wiedziałam, że pełni w DHN-ie specjalną rolę. Została jej powierzona przez dyrekcję kontrola wewnętrzna firmy. DHN był firmą inną niż wszystkie działające w tym czasie w naszym kraju, był spółką Polskiej Akademii Nauk. Nie wszystkim ta spółka się podobała, głównie dlatego, że pracowali tu ludzie pełni nowych pomysłów, no i zarabiali znacznie lepiej niż gdzie indziej. Można się więc było każdej chwili spodziewać jakiejś kontroli zewnętrznej. Zadaniem Michaliny było wynajdywanie ewentualnych błędów czy nieprawidłowości w prowadzonych przez DHN transakcjach i natychmiastowe ich korygowanie.

Był koniec listopada, a może już grudzień, dzień raczej ponury, a ona radosna, opalona. Ubrana w elegancki czarny aksamitny żakiecik i czarne, nieco dziwne, aksamitne spodnie. Przyszła po jakieś informacje dotyczące najbliższych planów działu reklamy.

Read more
notatki z podróży

PRL, Grecja, Jugosławia i pan Albert

W Pszczelinie, dzielnicy podwarszawskiego Brwinowa, w szkole rolniczej powstało, chyba z inicjatywy dyrekcji, niewielkie biuro podróży. Ideą tego biura było organizowanie niedrogich zagranicznych wycieczek objazdowych organizowanych dla nauczycieli przez nauczycieli tej pszczelińskiej szkoły.

Był rok 1986. Tego lata biuro oferowało 28-dniową objazdówkę po Grecji i Jugosławii. Była w przystępnej cenie. Zapisałam więc co prędzej Miecia i siebie.

Read more
Galerie

Listopadowa galeria rysunków Bukowczyka

Listopad, najsmutniejszy miesiąc w roku. Dni coraz krótsze, chmurno i deszczowo, noc coraz wcześniej nadchodzi. Skończyło się kolorowe babie lato, drzewa wyciągają ku niebu czarne konary, już potraciły piękne kolorowe liście. Za oknem latają czarne ptaszydła. Starałam się, kiedy była na to szansa, wyjeżdżać w listopadzie do innych, radośniejszych, słonecznych krajów.

W tym smutnym, dość ponurym, jesiennym dniu zdecydowałam się zaprezentować galerię – szesnaście rysunków Bukowczyka pasującą do tej listopadowej melancholii… Przejrzałam tekę z rysunkami i teczkę z wycinkami z prasy. Kiedyś, kiedy jeszcze nie było Internetu, nie wysyłało się do redakcji materiałów do druku mailem. Rysunki przynosiłam, albo wysyłałam pocztą. Leżały cierpliwie na redakcyjnych półkach, czekając na publikację, i potem, jakoś najczęściej, zapominano je odsyłać, zwracać autorowi, pozostały po nich wycinki. Trudno mi było wybrać szesnaście rysunków, bo właściwie większość Mieciowej twórczości była w nastroju listopadowym.

Read more
PRL

Kosztowny prezent od Wielkiego Brata

Kiedy w 1951 roku nasza rodzina przeniosła się z Łodzi do Warszawy, nie było jeszcze Pałacu Kultury. Nie mogę sobie nawet przypomnieć widoku z naszego okna na piątym piętrze, w kamienicy przy ulicy Kopernika, bez tej budowli na horyzoncie.

Budowę pałacu rozpoczęto w maju 1952 roku. O jego budowie zadecydował sam Józef Stalin – był to „dar narodu radzieckiego dla narodu polskiego”. Zaprojektowany na wzór siedmiu radzieckich wysokościowców wybudowanych w centrum Moskwy z polecenia Stalina w latach 1947–1953 („siedmiu sióstr”).

Read more
Close