Author

Krystyna

kartki z pamiętnika, notatki z podróży

Sylwester w „Muflonie” i narty

Wojtek Piotrowski, nasz kolega, właśnie powrócił z odbytej z bratem wspaniałej, chyba dziesięciodniowej, podróży statkiem „Batory” wzdłuż wybrzeży Europy. Zaprosił nas na kolację, której głównym elementem miały być wspomnienia z odwiedzanych europejskich portów. Wspomnień z odwiedzanych miast nie było zbyt wiele, no i Wojtuś za bardzo nie pamiętał, jak się one nazywały. Pamiętała to jednak Halinka, Wojtusiowa żona, chociaż w podróży nie uczestniczyła. To do niej zwracał się za każdym razem z zapytaniem: „Halusiu, gdzie to było?”.

Jak się okazało, główną atrakcją tej podróży były kolacje na statku w towarzystwie wesołych uczestniczek rejsu. Większość podróżnych stanowiły przedsiębiorcze kobiety należące do tak zwanej prywatnej inicjatywy – właścicielki niewielkich sklepików, wytwórczynie butów, odzieży.

Read more
PRL

Życie w kartkowej rzeczywistości

Ostatnie dziesięciolecie PRL to czasy współcześnie niemal niewyobrażalne. Czasy absurdalnych pomysłów władzy, nieumiejętności zarządzania niemal całkowicie scentralizowaną gospodarką (chociaż o kompetencję obecnej można byłoby się spierać: przekop mierzei, centralny port lotniczy, lotnisko w Radomiu, stępka pod prom, państwowa rafineria kupująca upadające wydawnictwa gazetowe, gigantyczne finansowanie partyjnej telewizji…).

Dramatycznie opustoszałe sklepowe półki, coraz szerzej rozwijająca się reglamentacja. Kartki… coraz więcej kartek…

Read more
Galerie

M. Bukowczyk – lekkim piórkiem na „ciężkie” tematy

W 1972 na wystawie w Moskwie „Satyra w walce o pokój” jeden z pierwszych rysunków satyrycznych Mieczysława Bukowczyka otrzymał  złoty medal. Ten niespodziewany moskiewski sukces rozbudził w Mieciu rysownika satyryka. Rozwinął jego specyficzne spojrzenie na świat. Wcześniejsze próby literackie, niewielkie opowiadania pisane na maszynie, przeobraziły się w opowieści rysowane piórkiem. W swoich rysunkach satyrycznych wypowiadał się Miecio w różnych kwestiach. Jednym z tematów była polityka…

Te Mieciowe rysunki sprzed blisko pięćdziesięciu już lat wyglądają w moim odczuciu absolutnie aktualnie. Wyglądają tak, jakby powstały przed chwilą. Postanowiłam więc zaprezentować niewielką galeryjkę.

kartki z pamiętnika, notatki z podróży

Przyjaźni z syrenką część druga i ostatnia

Wakacyjna podróż do Bułgarii przez Związek Radziecki i Rumunię, w którą wybraliśmy się z Mieciem starą syreną 104, była, jak się okazało, mocno ryzykownym przedsięwzięciem. Cel podroży nie był ściśle określony. Jechaliśmy po prostu do Bułgarii, bez GPS-a, bez jakiejś w miarę porządnej mapy, bez przewodnika, bo i nie było za bardzo skąd to wziąć. Podróże po demoludach nie były wtedy skomplikowane. Nie było zbyt wielu dróg i nie jeździło zbyt wiele samochodów, a przez Związek Sowiecki prowadziła tylko jedna trasa przeznaczona do przejazdu tranzytem i nie spotykało się na niej chyba żadnych tubylczych samochodów. Po sześciu dniach od wyruszenia z Warszawy przekroczyliśmy granicę bułgarską. W Bułgarii czułam się pewniej niż w Rumunii. To była już druga nasza wizyta w tym kraju, a dzięki mojej dobrej znajomości rosyjskiego łatwiej było się tu porozumiewać.

Read more
syrenka 204 na tle drogi
Bez kategorii, kartki z pamiętnika, notatki z podróży

Dwuczęściowa opowieść o przyjaźni z syrenką

Na ekranie telewizora pojawiła się reklama ŠKODA ENYAQ iV – samochód elektryczny.
A mnie się przypomniała SYRENA 104, nasz nowy stary samochód. Kupiliśmy ją z jakiegoś ogłoszenia w gazecie. Była dość mocno nadszarpnięta zębem czasu, ale na przydział nowej nie mieliśmy szans nijakich (przydziały na nowe samochody w PRL-u otrzymywali ludzie zasłużeni dla budowy socjalizmu), a na nowszy nie mieliśmy pieniędzy.

Mąż mój Miecio Bukowczyk był ambitnym kierowcą, chociaż niezbyt utalentowanym w tym kierunku. Po prostu nie lubił skręcać w lewo i nie bardzo orientował się w topografii miasta. Jednak samochodem można było pojechać do lasu na grzyby, łatwiej odwiedzać rodziców mieszkających w Ciechocinku, no i wyjeżdżać w delegacje służbowe z redakcji „Nasz Klub”.

Read more
kartki z pamiętnika

15 miesięcy i 12 dni wolności

Schyłkowy okres rządów Gierka to czas wielkiej zapaści ekonomicznej. Niezadowolenie obywateli przebrało miarę.

14 i 15 sierpnia 1980 w stoczniach Gdańska i Gdyni wybuchają strajki. Robotnicy domagają się poprawy warunków bytowych, wprowadzenia kartek na mięso, zniesienia przywilejów partyjnych, zagwarantowanej w Konstytucji PRL wolności słowa, niezależnych od partii i pracodawców wolnych związków zawodowych. Ten strajk stoczniowców stał się początkiem gwałtownie rozwijającą się fali strajków na całym wybrzeżu… w całym kraju.

19 sierpnia MKS (Międzyzakładowy Komitet Strajkowy) Stoczni Gdańskiej zrzeszał już 253 zakłady. 20 sierpnia do strajków przyłączyły się Politechnika Gdańska, Uniwersytet Gdański, Opera Bałtycka, Filharmonia Bałtycka. 21 sierpnia dołączyły zakłady Elbląga, Ustki, Słupska…

Read more
Bez kategorii

Rozmyślając o niesprzedanych chryzantemach…

O czym tu pisać w ten niespokojny czas. Czas buntu, gigantycznych demonstracji, czas zarazy, czas nieprzewidywalnych, chaotycznych posunięć rządu, oszalałych decyzji naczelnika państwa, pierwszego sekretarza wiodącej partii.

Te moje opowiastki, trochę wesołe, trochę smutne, wspominki minionych już wydarzeń nijak nie pasują do obecnej chwili.

Read more
Bez kategorii

Kanarek i rybki

Te moje „Opowieści z przeszłości” przywodzą niekiedy Czytelniczkom i Czytelnikom mojego bloga ich własne wspomnienia z dawnych lat, przypominają znajomych niegdyś ludzi. Czasem piszą o nich w komentarzach, częściej w przysyłanych do mnie mailach.

Po ostatnim wpisie – opowieści o kanarku Karolu – otrzymałam maila od Joanny Tramerowej. W mailu tym opowiedziała tragiczną historię sprzed wielu lat. Mama Joanny miała kanarka imieniem Świerk. Kanarkiem owym wielce się interesował trzyletni braciszek Joanny. Pewnego dnia w trosce o ptaszka postanowił go napoić. „I widzę go szlochającego, trzymającego w ściśniętej piąstce martwego kanarka: chciał mu dać pić, więc zanurzył mu łepek w wanience pełnej wody i przytrzymał. Nigdy nie zapomnę rozpaczy tego trzylatka. Nie był to płacz, bo coś chcę albo czegoś nie chcę. Była to prawdziwa, egzystencjalna rozpacz, cichy, niekończący się płacz. Tak, jakby zrozumiał, co to jest śmierć”.

Read more
klatka i kanarek
kartki z pamiętnika

Krótka historia Karola

Był piękny jesienny dzień, wtorek, a może środa. Jak zwykle od rana miałam zajęcia w szkole.

Po drugiej lekcji zadzwoniłam do domu. Miecio – mąż mój – był jeszcze nie całkiem obudzony. Odebrał telefon i powiedział:

– A do nas przez lufcik przyleciał kanarek.

 – Co ty mówisz? – zapytałam.

– No, kanarek – odpowiedział i tu rozmowa się urwała, a ja już musiałam iść na lekcję.

Read more
Bez kategorii

Dobra strona przeprowadzki

Moja przeprowadzka z Warszawy do Pruszkowa trwająca rok i siedem dni to pasmo zupełnie nieprzewidywanych wydarzeń. Na szczęście w każdej sytuacji staram się wynajdywać dobre strony i zazwyczaj mi się to udaje.

Przeglądając różne pudła i pudełeczka, a w nich nagromadzone przez lata najrozmaitsze skarby i zupełnie niepotrzebne szpargały znalazłam niewielką plastikową torebeczkę. W torebeczce coś błysnęło. Kiedy chciałam ją otworzyć, rozpadła się i wypadł z niej złoty medal. Złoty nie żeby ze złota, ale z nazwy i ze złotego koloru. A na nim „MOCKBA 73”.

Read more
Close