Ewa, organizatorka naszej balijskiej wyprawy, zaproponowała nam uczestnictwo w dwudniowej wycieczce na Jawę, do Yogyakarty. Wycieczka była dość droga, ale w jej koszt wchodziły przelot z Bali na Jawę samolotem, jeden nocleg i zwiedzanie wynajętym autokarem dwóch wspaniałych zabytków – Prambanan i Borobudur znajdujących się w pobliżu miasta. Na udział w te wycieczce zdecydowała się chyba cała nasza grupa.

Wczesnym rankiem, tuż po śniadaniu, udaliśmy się na lotnisko. Lot trwał niecałą godzinę. W Yogyakarcie, przed lotniskiem, oczekiwał już na nas bus, którym wyruszyliśmy najpierw do pałacu cesarskiego. Pałac zwiedziliśmy dość pobieżnie. Dalszym punktem programu tego dnia był krótki spacer po mieście i wycieczka do Prambanan odległego o 18 kilometrów od Yogyakarty.

W Prambanan powitał nas niesamowity widok kompleksu świątynnego oraz tłumek sprzedawców proponujących pamiątki.

Ten świątynny, niepowtarzalny kompleks liczący ponad 250 świątyń zbudował w IX wieku król dynastii Sanjaya – Rakai Pikatan. Największe i najważniejsze świątynie zostały poświęcone trzem najważniejszym w hinduizmie bogom, którymi są: Brahma – Bóg Stworzyciel, Wisznu – Bóg utrzymujący Świat, Śiwa – Bóg Niszczyciel. Najwyższa z nich, świątynia Śiwy, ma 47 metrów wysokości. Świątynie te mają charakterystyczną, jakby stożkową architekturę, zdobią je rzeźby i reliefy przedstawiające sceny z hinduistycznej mitologii.

Kolejni królowie budowali kolejne świątynie, ustawiając je na planie wielkich czworokątów otaczających ten najważniejszy centralny zespół. W czasach świetności było tu ich (jak piszą) 508 i do wieku X zespół ten stanowił królewską świątynię Królestwa Mataram.

Pod koniec X wieku królestwo Mataram nawiedziły katastrofy: wybuchy wulkanów, trzęsienia ziemi, susze. Ponadto zostało zagrożone ekspansją przez Królestwo Śriwijaya z Sumatry, kontrolujące handel morski w regionie. W tej trudnej sytuacji ówczesny król Mataram, Mpu Sindok, przeniósł stolicę i większość ludności na wschód i tam założył nowe królestwo – Medang.

I tak opuszczony około 930 roku Prambanan pozostawał zapomniany, popadał w ruinę aż do 1811 roku, kiedy to trafił na niego brytyjski geodeta. Niestety po tym odkryciu ten zabytkowy kompleks, niedostatecznie zabezpieczony, był przez wiele lat rozkradany. Dopiero w 1918 roku rozpoczęto oficjalne prace konserwatorskie, a w 1991 roku Prambanan został wpisany na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.

Świątynia ta jest największym kompleksem hinduistycznym na Jawie i jednym z najpiękniejszych zabytków indonezyjskiej architektury.

x x x

W drodze do hotelu Ewa zaproponowała obejrzenie spektaklu teatru Ramajana w połączeniu z kolacją w restauracji. Była to droga propozycja i jakoś nie znalazła zainteresowania w grupie. Zrobiło mi się żal. Bardzo bym chciała taki spektakl obejrzeć.

Wypatrzyłam mijany po drodze duży plakat tego teatru. Zaproponowałam Majce, że mogłybyśmy pojechać tam same bez kolacji w restauracji. Majka zapytała w recepcji, jak możemy tam dojechać. Recepcjonista powiedział, że mogą nas zawieźć do teatru na koszt hotelu, a po spektaklu nas stamtąd zabiorą. No to świetnie. Dołączyły do nas jeszcze dwie koleżanki z grupy. Zjadamy jakąś drobną kolacyjkę w hotelowym bufecie. O ustalonej godzinie czeka na nas maleńki hotelowy busik z kierowcą i osobą towarzyszącą z obsługi hotelu – Andim, studentem jednej z tutejszych uczelni. W kasie, za okazaniem dziennikarskich legitymacji, otrzymałyśmy bilety z 50-procentową zniżką i jeszcze po butelce coli.

Teatr Ramayana Ballet Purawisata jest najdłużej działającym teatrem Ramajana w Yogyakarcie. Jego amfiteatralna widownia jest pod gołym niebem, ale przedstawienia odbywają się każdego wieczoru, niezależnie od pogody i liczby widzów.

Było dużo wolnych miejsc i mogłyśmy wybrać miejsca, jakie nam się podobały. Rozpoczęło się przepiękne widowisko. Na scenie zasiedli muzycy w jednakowych pomarańczowo złocistych strojach. Zabrzmiały dźwięki gamelanu*. Po chwili pojawili się tancerze przystrojeni w piękne, kolorowe kostiumy i misterne makijaże. Nie ma tu dialogów, tylko gesty i ruchy ciała. Magiczne przedstawienie w języku zrozumiałym dla każdego.

Opowieść o szlachetnym Ramie (będącym siódmym wcieleniem boga Wisznu), który w poszukiwaniu Sity – żony porwanej przez demona Rawanę, przemierza świat. Jest to opowieść o miłości, przygodzie i walce dobra ze złem. Spektakl oparty na hinduistycznym eposie Ramajana uważanym za jedno z najważniejszych dzieł literatury indyjskiej.

Wychodzimy z teatru oczarowane. Z kasy biletowej dzwonimy do hotelu. Wkrótce przyjeżdża hotelowy busik z Andim. Jedziemy przez uśpione miasto ulicą Jalan Malioboro, centrum handlowym i kulturalnym miasta. Mijamy pozakrywane płachtami stragany, wózki z towarem, na których drzemią ich właściciele. Czasem jakieś jeszcze otwarte restauracyjki.

Dojeżdżamy do placu Alun-Alun Selatan znajdującego się za pałacem sułtana. Tu Andi poleca kierowcy zatrzymanie się na parę chwil. Proponuje, żebyśmy wysiadły i popatrzyły na to miejsce. Plac jest duży i zgodnie z tradycją odbywają się tu ceremonie i parady. Na środku placu rosną dwa duże drzewa banyan**. Andi opowiada, że są to drzewa święte i że jeśli przejdziesz przez ten plac z zamkniętymi oczami i uda ci się przejść między nimi, to spełni się twoje życzenie. Jest to jednak bardzo trudne przedsięwzięcie, trzeba utrzymać kierunek i równowagę, a też unikać napotykanych przeszkód. Wiele osób próbuje tego wyzwania, zwłaszcza wieczorem, kiedy plac jest oświetlsony i pełen życia. Teraz już było tu dość ciemno i pusto i jakoś żadna z nas nie wypróbowała tej wyprawy po szczęście.

* Gamelan to tradycyjna orkiestra z Jawy i Bali. Instrumentarium gamelanu składa się z gongów, fletów, instrumentów strunowych i ksylofonu. Większość tych instrumentów wydaje dźwięki przy odpowiednim uderzeniu dłonią lub specjalną pałeczką.

** Banyan, inaczej figowiec bengalski, to potężne drzewo, którego korona może zajmować powierzchnię ponad 2 hektarów. Aby podtrzymać taki ciężar, banyan wytwarza dodatkowe pnie, które wrastają w ziemię i stają się jakby filarami.