Witam na moim blogu!

Krystyna Bukowczyk – dla przyjaciół Kuba. Dziennikarka, właścicielka Oficyny wydawniczej KUBA, grafik komputerowy... Blog mój ma być rodzajem pamiętnika. Znajdą się w nim opowieści z dawnych lat, ilustrowane archiwalnymi zdjęciami, uzupełniane komentarzami Barta Kenozzy… a też foto-notatki z moich różnych podróży...

 

GALERIA Bukowczyka

obejrzyj GALERIĘ
kartki z pamiętnika

Ranczo w Wilczej Dolinie

Gomułkowska „odwilż” to czas wielkiego ożywienia kulturalnego w Polsce, no i oczywiście w Warszawie. Tyle wspaniałych spektakli teatralnych, sztuki do niedawna zakazanych autorów, tyle książek – Simone de Beauvoir, Hermann Hesse, Hemingway, Kafka… Spektakl baletowy Béjarta – olśnienie współczesnym baletem, Teatr Pantomimy Tomaszewskiego, a w filharmonii oficjalne spotkanie z jazzem – cykl koncertów jazzowych z płyt prowadzony w każdy czwartek przez Romana Waschko. Niewiele pozostaje czasu na te politechniczne studia…

Czytaj dalej
kartki z pamiętnika

Cajg, prześcieradło, obiciówka – być modną w latach 50.

W tym naszym, niby na owe czasy dużym, 72-metrowym mieszkaniu – dwa pokoje z kuchnią, ciągle ktoś dodatkowy przemieszkiwał, czasem na parę dni, czasem na dłużej. Tej jesieni w pokoju ze mną i z Babcią zamieszkała Rosia Krasoń, starsza koleżanka Irenki ze studiów. Właśnie skończyła Łódzką Szkołę Sztuk Plastycznych ze specjalizacją Odzież i dostała pracę w Instytucie Wzornictwa.

To wspólne mieszkanie z Rosią zaowocowało dla mnie wejściem w posiadanie niezwykle oryginalnego jesiennego płaszczyka.

Czytaj dalej
kartki z pamiętnika

Wakacje bez smartfona (1957)

Dowiedziałam się przypadkiem od Krysi Nastajówny, że nasza koleżanka Hania Lipowiec jedzie na obóz narciarski organizowany przez ZSP. Właściwie dlaczego byśmy miały nie pojechać też my? Poszłam do biura ZSP mieszczącego się w Gmachu Głównym. Zasiadał w nim Krzysztof Gąsiorowski, późniejszy literat, wtedy jeszcze student Politechniki, i dowiedziałam się od niego, że obóz odbędzie się na Hali Szrenickiej, ale nie ma już wolnych miejsc. Niezrażone tą informacją postanowiłyśmy samodzielnie wyruszyć na Halę Szrenicką, trzeba było tylko skompletować sprzęt narciarski. Na szczęście przyjechały z Wilna tatowe narty i narciarskie buty Mamy – wszystko w świetnym przedwojennym gatunku, był też w domu jakiś niewielki wojskowy plecak, do którego udało mi się zapakować wszystkie niezbędne rzeczy.

Do Szklarskiej przyjechałyśmy po południu i zgodnie ze wskazówkami tubylców wyruszyłyśmy pod górę w kierunku Hali. Nie było niestety wyraźnych oznaczeń drogi i po dwóch godzinach znalazłyśmy się niespodziewanie na strażnicy granicznej. Zaczął zapadać zmrok, na szczęście napotkałyśmy dom, gdzie pozwolono nam przenocować. Na Halę dotarłyśmy następnego poranka.

Czytaj dalej
kartki z pamiętnika

Jestem już na czwartym roku

Andrzejek jest już w drugiej klasie technikum kolejowego. Szkołę dla Andrzejka wybrał Tata z dwóch powodów: po pierwsze, bo uważał, że mężczyzna w obecnych czasach powinien mieć fach w ręku, a po drugie, bo to była nowa, świetnie wyposażona szkoła i Tata miał w niej jakieś znajomości, dzięki którym Andrzejka do niej przyjęto, mimo że nie miał jeszcze ukończonych 14 lat (do techników przyjmowano dopiero czternastolatków). Andrzejek był szkołą zachwycony, czuł się już całkiem dorośle i dumnie nosił obowiązujący uczniów tej szkoły kolejarski mundur. Ten zachwyt nad mundurem minął mu już chyba po roku, zaraz po wyjściu ze szkoły przebierał się w cywilne szatki.

To rozpoczęcie nauki w technikum przed 14. rokiem życia miało dla Andrzejka dodatkową korzyść – jedyny w klasie z powodu wieku nie dostąpił zaszczytu przyjęcia do ZMP.

Irenka wyjechała do Łodzi, na razie nie otrzymała akademika, ale Tacie udało się załatwić dla niej pokój gościnny w fabryce cukierków.

Czytaj dalej
kartki z pamiętnika

1956 jesień

Referat Chruszczowa na XX Zjeździe KPZR i niespodziewana śmierć Bieruta zachwiały monolitem Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Nastąpił rozłam, w jednomyślnej dotąd partii zaczyna się walka o władzę. Natolińczycy – odłam konserwatywny, kontra Puławianie – odłam liberalny, dążący do zmian, do spełnienia oczekiwań społecznych. Na odbywającym się w marcu VI Plenum Komitetu Centralnego następcą Bieruta ustalono Edwarda Ochaba – człowieka neutralnego, tolerowanego przez obydwa ugrupowania.

Kończy się „okres błędów i wypaczeń”. W kwietniu ogłoszono amnestię, tysiące więźniów politycznych opuszcza więzienia, do początku czerwca zwolniono dwadzieścia osiem tysięcy. Następują poważne zmiany kadrowe we władzach partii. Złagodzono cenzurę. Niestety sytuacja gospodarcza kraju jest bardzo zła. Sukcesy planu sześcioletniego (1950–1955), zwanego oficjalnie planem „budowy podstaw socjalizmu”, doprowadziły do znacznego zubożenia społeczeństwa. Plan sześcioletni, budowany na sowieckich wzorach, miał na celu szybką industrializację kraju – a przede wszystkim rozwój przemysłu ciężkiego. Powstawały huty, zakłady metalurgiczne, fabryki… Ludność ze wsi przenosiła się tłumnie do miast. Realizacja tych wszystkich szalonych inwestycji wymaga coraz większych wyrzeczeń od robotników, rosną normy, rosną podatki, rosną ceny, brakuje mieszkań…

Czytaj dalej
kartki z pamiętnika

1956 – rok wielu znaczących wydarzeń

Opinogóra, na dachu kościoła

Szóstego lutego 1956 wieczorem, tuż po dzienniku, telewizja polska wyemitowała pierwsze przedstawienie Teatru Sensacji „Kobra”, no i jak się później okazało, sensacyjnych wydarzeń w tym roku nie brakło.
12 marca w Moskwie zmarł, w niezbyt jasnych okolicznościach, Bolesław Bierut. Do Moskwy udał się w lutym, by uczestniczyć w XX Zjeździe KPZR – Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego (14-25 lutego). Na zjeździe tym, nocą z 24 na 25, na tajnym posiedzeniu, Nikita Chruszczow odczytał tajny raport, ujawnił część zbrodni Stalina. Wstrząsnęło to słuchaczami, a mówiono, że Bierutem szczególnie. Jego choroba i nagłe pogorszenie się stanu zdrowia było absolutną tajemnicą, a więc śmierć była też absolutnym zaskoczeniem. Krążyły plotki, że go w tej Moskwie zabili, że do Polski trumna przyjechała w odkrytej ciężarówce, jedynie przykryta plandeką. W dniach 14 i 15 trumnę wystawiono w budynku KC PZPR (obecnie Giełda Papierów Wartościowych).

14 marca siedziałyśmy z Mirą w „gabinecie marksizmu”. Mira to moja koleżanka z grupy, z którą często wspólnie się uczymy. „Gabinet marksizmu” to mała aula w głównym gmachu Politechniki – rozstawiono w niej długie stoły i krzesła, a na postumencie umieszczono popiersie Lenina, olbrzymie, białe, chyba gipsowe; tu można w wolnym czasie między zajęciami zajmować się czytaniem, nauką lub cichą rozmową.

Czytaj dalej
kartki z pamiętnika

Moja starsza siostra

Najlepszą wileńską przyjaciółką naszej Babuni była pani Konstancja Krysinielowa. Babunia i pani Konstancja przyjaźniły się od niepamiętnych czasów i nasza rodzina była odwiecznie zaprzyjaźniona z rodziną pani Konstancji, z jej synem Ignacym, a szczególnie z jej dwiema córkami Jadzią i Basią. Często się odwiedzano, pomagano sobie nawzajem w trudnych, wojennych czasach.

Pamiętam ostatnią wizytę w niewielkim, zbudowanym tuż przed wojną, domku na Antokolu. Wizytę tuż przed opuszczeniem Wilna przez rodzinę Krysinielów. Most przez Wilię w kierunku Antokola został uszkodzony w czasie działań wojennych i trzeba było przeprawić się łodzią. Tuż przy przeprawie podszedł do Taty sowiecki żołnierz, zaproponował sprzedanie dwóch puszek „świńskiej tuszonki” – konserwy wieprzowej otrzymywanej przez sowieckich żołnierzy. Puszki nie miały żadnej etykiety, ale któż w czasie wojny zajmowałby się produkcją etykiet, szczególnie dla wojska. „Świńska tuszonka” to świetny prezent, pomyślał Tata – transakcja została dokonana dyskretnie. Jakież było nasze zdumienie, kiedy po otwarciu puszki w domku na Antokolu okazało się, że w jej wnętrzu znajdowało się siano i piasek. Po dokładnych oględzinach tej fatalnej puszki ustalono, że została precyzyjnie wykonana z połączenia dwóch egzemplarzy.

Czytaj dalej
kartki z pamiętnika

Wakacje 1954

Po pierwszym roku studiów studentów Budownictwa Przemysłowego obowiązywały praktyki robotnicze. Dostałam skierowanie na budowę fabryki cementu w Płudach na obrzeżach Warszawy.

Codziennie rano o 6.30, u zbiegu Alej Jerozolimskich i Brackiej, czeka na nas ciężarówka, którą dojeżdżamy na plac budowy. Praktyka trwa jeden miesiąc. Otrzymujemy ubrania robocze – spodnie i kurtka z ponurego szarego drelichu. Wszystkie w jednym rozmiarze, przewidzianym na wysokiego chłopa. Trochę to jakby na mnie za duże, ale po podwinięciu spodni i rękawów wdzianka wygląda się szalenie elegancko, co widoczne jest na zdjęciach. Zostajemy rozdzieleni na małe grupki i co tydzień pracujemy pod opieką mistrza innej specjalności.
Pierwszego tygodnia byłam w trójce murarskiej. Trójka murarska to osiągnięcie organizacji pracy w PRL-u – jedna osoba kładzie zaprawę, druga podaje cegłę, a trzecia starannie ją układa na warstwie zaprawy, na szybko wznoszącej się ścianie. Cała trójka murarska przesuwa się po rusztowaniu, w miarę przyrastania muru. Cegły dowożone są na to rusztowanie taczkami po pochylniach z desek. Mnie przypadło układanie tych cegieł, widać majster dostrzegł we mnie talent murarski obiecujący precyzję wykonania dzieła.

Czytaj dalej
kartki z pamiętnika

Rozpoczynam studia

Wybór studiów to nie zawsze decyzja o tym, czym będziemy się zajmować przez resztę życia, ale to przede wszystkim decyzja o tym, jakich się będzie miało znajomych i przyjaciół z tego okresu życia. Myślę, że mało kto zdaje sobie z tego sprawę w momencie podejmowania decyzji „co studiować”.

Zastanawiając się nad wyborem studiów, skreśliłam już na wstępie studia humanistyczne, na samą myśl, że musiałabym zdawać jakiś egzamin pisemny… a co z moją ortografią, nie byłam w stanie jej w żaden sposób opanować przez wszystkie poprzednie lata nauki. Pozostało więc rozstrzygnąć – Akademia Sztuk Pięknych czy architektura.

Czytaj dalej
kartki z pamiętnika

TPD IX

TPD IX – pierwsza nowo wybudowana szkoła w zburzonej, powojennej Warszawie. Dzieło architektów Józefa Jaszuńskiego i Stanisława Łukaszewicza. Budowę szkoły zakończono w 1949 roku, a w 1951 rozpoczęło działalność liceum. We wrześniu przybyli tu pierwsi uczniowie poprzenoszeni z innych szkól – dziewczyny chyba od Hoffmanowej czy Sempołowskiej, chłopaki chyba od Kołłątaja, znalazły się tu również dzieci z rodzin żydowskich, właśnie przybyłych ze Związku Radzieckiego, no i ja z Łodzi.
Patronem szkoły został Jarosław Dąbrowski – herbu Radwan, przydomek „Żądło”, pseudonim „Łokietek”, generał i naczelny dowódca wojsk Komuny Paryskiej (1871). Na elewacji szkoły, od strony boiska, umieszczono fresk przedstawiający generała na barykadzie. Aktualnie fresk ten już nie istnieje. Zupełnie nie wiem, kiedy go usunięto, chociaż mogłam go oglądać z okien mojego mieszkania.  

Czytaj dalej
zamknij