Witam na moim blogu!

Krystyna Bukowczyk – dla przyjaciół Kuba. Ten mój blog jest przedsięwzięciem trochę historycznym. To rodzaj pamiętnika. Znajdziesz w nim opowieści o czasach które minęły, wspominam ludzi których już nie ma, o wielkich wydarzeniach, które  przemknęły obok mnie, o chwilach dobrych w czasach złych, o Warszawie z bliskich i dawnych już lat,  ilustrowane archiwalnymi zdjęciami… a też foto-notatki z moich różnych podróży...

 

GALERIA Bukowczyka

obejrzyj GALERIĘ
syrenka 204 na tle drogi
Bez kategorii, kartki z pamiętnika, notatki z podróży

Dwuczęściowa opowieść o przyjaźni z syrenką

Na ekranie telewizora pojawiła się reklama ŠKODA ENYAQ iV – samochód elektryczny.
A mnie się przypomniała SYRENA 104, nasz nowy stary samochód. Kupiliśmy ją z jakiegoś ogłoszenia w gazecie. Była dość mocno nadszarpnięta zębem czasu, ale na przydział nowej nie mieliśmy szans nijakich (przydziały na nowe samochody w PRL-u otrzymywali ludzie zasłużeni dla budowy socjalizmu), a na nowszy nie mieliśmy pieniędzy.

Mąż mój Miecio Bukowczyk był ambitnym kierowcą, chociaż niezbyt utalentowanym w tym kierunku. Po prostu nie lubił skręcać w lewo i nie bardzo orientował się w topografii miasta. Jednak samochodem można było pojechać do lasu na grzyby, łatwiej odwiedzać rodziców mieszkających w Ciechocinku, no i wyjeżdżać w delegacje służbowe z redakcji „Nasz Klub”.

Read more
kartki z pamiętnika

15 miesięcy i 12 dni wolności

Schyłkowy okres rządów Gierka to czas wielkiej zapaści ekonomicznej. Niezadowolenie obywateli przebrało miarę.

14 i 15 sierpnia 1980 w stoczniach Gdańska i Gdyni wybuchają strajki. Robotnicy domagają się poprawy warunków bytowych, wprowadzenia kartek na mięso, zniesienia przywilejów partyjnych, zagwarantowanej w Konstytucji PRL wolności słowa, niezależnych od partii i pracodawców wolnych związków zawodowych. Ten strajk stoczniowców stał się początkiem gwałtownie rozwijającą się fali strajków na całym wybrzeżu… w całym kraju.

19 sierpnia MKS (Międzyzakładowy Komitet Strajkowy) Stoczni Gdańskiej zrzeszał już 253 zakłady. 20 sierpnia do strajków przyłączyły się Politechnika Gdańska, Uniwersytet Gdański, Opera Bałtycka, Filharmonia Bałtycka. 21 sierpnia dołączyły zakłady Elbląga, Ustki, Słupska…

Read more
Bez kategorii

Rozmyślając o niesprzedanych chryzantemach…

O czym tu pisać w ten niespokojny czas. Czas buntu, gigantycznych demonstracji, czas zarazy, czas nieprzewidywalnych, chaotycznych posunięć rządu, oszalałych decyzji naczelnika państwa, pierwszego sekretarza wiodącej partii.

Te moje opowiastki, trochę wesołe, trochę smutne, wspominki minionych już wydarzeń nijak nie pasują do obecnej chwili.

Read more
Bez kategorii

Kanarek i rybki

Te moje „Opowieści z przeszłości” przywodzą niekiedy Czytelniczkom i Czytelnikom mojego bloga ich własne wspomnienia z dawnych lat, przypominają znajomych niegdyś ludzi. Czasem piszą o nich w komentarzach, częściej w przysyłanych do mnie mailach.

Po ostatnim wpisie – opowieści o kanarku Karolu – otrzymałam maila od Joanny Tramerowej. W mailu tym opowiedziała tragiczną historię sprzed wielu lat. Mama Joanny miała kanarka imieniem Świerk. Kanarkiem owym wielce się interesował trzyletni braciszek Joanny. Pewnego dnia w trosce o ptaszka postanowił go napoić. „I widzę go szlochającego, trzymającego w ściśniętej piąstce martwego kanarka: chciał mu dać pić, więc zanurzył mu łepek w wanience pełnej wody i przytrzymał. Nigdy nie zapomnę rozpaczy tego trzylatka. Nie był to płacz, bo coś chcę albo czegoś nie chcę. Była to prawdziwa, egzystencjalna rozpacz, cichy, niekończący się płacz. Tak, jakby zrozumiał, co to jest śmierć”.

Read more
klatka i kanarek
kartki z pamiętnika

Krótka historia Karola

Był piękny jesienny dzień, wtorek, a może środa. Jak zwykle od rana miałam zajęcia w szkole.

Po drugiej lekcji zadzwoniłam do domu. Miecio – mąż mój – był jeszcze nie całkiem obudzony. Odebrał telefon i powiedział:

– A do nas przez lufcik przyleciał kanarek.

 – Co ty mówisz? – zapytałam.

– No, kanarek – odpowiedział i tu rozmowa się urwała, a ja już musiałam iść na lekcję.

Read more
Bez kategorii

Dobra strona przeprowadzki

Moja przeprowadzka z Warszawy do Pruszkowa trwająca rok i siedem dni to pasmo zupełnie nieprzewidywanych wydarzeń. Na szczęście w każdej sytuacji staram się wynajdywać dobre strony i zazwyczaj mi się to udaje.

Przeglądając różne pudła i pudełeczka, a w nich nagromadzone przez lata najrozmaitsze skarby i zupełnie niepotrzebne szpargały znalazłam niewielką plastikową torebeczkę. W torebeczce coś błysnęło. Kiedy chciałam ją otworzyć, rozpadła się i wypadł z niej złoty medal. Złoty nie żeby ze złota, ale z nazwy i ze złotego koloru. A na nim „MOCKBA 73”.

Read more
kartki z pamiętnika

Jak kupowałam maszynę do szycia – opowieść z lat 70.

Ta środa okazała się dniem wielkiej szczęśliwości. Stałam się posiadaczką elektrycznej maszyny do szycia firmy „Łucznik”!

„Łucznik” zajmował się produkcją pistoletów i kałachów, a maszyny do szycia były tylko produkcją uboczną, maskującą z lekka rzeczywistą działalność zakładu.

Był zwykły, szary dzień, w środku jesieni. Szłam rankiem niechętnie do szkoły. Jakoś czułam się nie najlepiej. Chyba początki zaziębienia, a przede mną siedem lekcji i akurat dziś nie mogę zarządzić żadnej klasówki. I nagle olśnienie. Przecież dzisiaj jest środa. A we środy do sklepu AGD (Artykuły Gospodarstwa Domowego) na Żurawiej mieli dostarczyć maszyny do szycia.

Read more
Bez kategorii, kartki z pamiętnika

Mieszkaniowe Transakcje w PRL

W mieszkaniu za ścianą, większym o siedem metrów kwadratowych od naszego, mieszkał pan Dąbrowski, powstaniec warszawski. Pan Dąbrowski pracował z naszym Tatą w Centralnym Zarządzie Przemysłu Tłuszczowego i obaj w tym samym czasie otrzymali przydział mieszkań pracowniczych w tym domu. Kiedy w Centralnym Zarządzie zaczęły się redukcje, to właśnie pana Dąbrowskiego zredukowano, może jako byłego powstańca. W tej sytuacji zajął się on, ku zaskoczeniu otoczenia, produkcją cieczy orzeźwiającej nazywanej oranżadą* i w dość niedługim czasie gdzieś się wyprowadził.

 Mieszkanie za naszą ścianą zajęli państwo B., z dwójką nie bardzo dorosłych dzieci. Nie nawiązywali stosunków dobrosąsiedzkich z mieszkańcami piętra.

Read more
notatki z podróży

No i wreszcie wyruszamy za granicę – Bułgaria

Był chyba rok 1970. Tadzio Jeleński, prywatnie nasz przyjaciel, a oficjalnie redakcyjny kolega Mietka, wybierał się, już po raz drugi, latem do Bułgarii. Zaproponował wspólny wyjazd. Bułgaria to był w owym czasie jedyny kraj z ciepłym morzem, do którego bez większego trudu jeździło się z Polski na wakacje.

Zawsze marzyły mi się zagraniczne podróże, ale wszelkie wyjazdy w PRL-u były mocno utrudnione, a na dodatek Miecio wybierał latem jeziora. Wolał utarte ścieżki, miał jakieś lęki przed wszystkim, co nieznane. Tym razem udało się go przekonać – ciepłe morze, ciekawy podwodny świat.

Read more
mikrus pierwszy polski samochód osobowy po wojnie
kartki z pamiętnika

Mikrus – mój pierwszy wspaniały samochód

RSW „Prasa-Książka-Ruch” (Robotnicza Spółdzielnia Wydawnicza), między innymi wydawca miesięcznika „Nasz Klub”, zorganizowała niespodziewanie kurs samochodowy dla dziennikarzy. Miecio zapisał się na kurs. Chodził pracowicie na zajęcia teoretyczne i praktyczne i dostał prawo jazdy. No i teraz, jak już dostał to prawo jazdy, wypadało kupić samochód. Rozglądaliśmy się za doradcą, zaufanym ekspertem od starych samochodów.

Taką osobą okazał się nasz przyjaciel Andrzej Szymkiewicz. Właśnie niedawno wrócił z Anglii świeżo kupionym, starannie wybranym, niezbyt nowym samochodem. Wybraliśmy się więc z Andrzejem, w środku lata, na giełdę samochodową. Poszukiwany przez nas pojazd miał spełniać dwa warunki: być absolutnie doskonały i bardzo mało kosztować. Po przeglądzie oferowanych wehikułów wybór padł na dziesięcioletniego mikrusa.

Read more
Close