Witam na moim blogu!

Krystyna Bukowczyk – dla przyjaciół Kuba. Dziennikarka, właścicielka Oficyny wydawniczej KUBA, grafik komputerowy... Blog mój ma być rodzajem pamiętnika. Znajdą się w nim opowieści z dawnych lat, ilustrowane archiwalnymi zdjęciami, uzupełniane komentarzami Barta Kenozzy… a też foto-notatki z moich różnych podróży...

 

GALERIA Bukowczyka

obejrzyj GALERIĘ
kartki z pamiętnika

Zaczyna się nowe życie

Łuczany, jesień 1945

Podróż z Wilna do Polski dobiegła końca. Po blisko trzech tygodniach wysiadamy z pociągu. Zostajemy w Łuczanach – obecnie Giżycko.

Dostaliśmy mieszkanie w dużym szarym budynku w środku miasta, w czasach niemieckich były tu koszary, a w tym domu podobno mieszkali oficerowie. Dziadek Ignacy z Babuszką Chiną mają mieszkanie na tej samej klatce, naprzeciwko nas.

Te mieszkania przydzielił nam PUR, czyli Państwowy Urząd Repatriacji (dziś po wpisaniu w Google hasła PUR znajdujemy na wstępie oznaczoną pięcioma gwiazdkami firmę kosmetyczną).  W PUR-ze Mama spotkała zatrudnioną tam wileńską koleżankę. Pomogła zorientować się w sytuacji, wynalazła jakieś możliwie dobre meble pozbierane z opuszczonych domów: łóżka, szafę, stół, krzesła, biurko, kuchenny kredens.

Czytaj dalej
Ja, Irenka i Andrzejek - Wilno, 1945
kartki z pamiętnika

Wilno, jesień 1945

Ostatnie dni w Wilnie

Mieszkamy teraz na ulicy Zakretowej w starym drewnianym domu naprzeciwko cmentarza. Nie pamiętam zupełnie wnętrza tego mieszkania ani co w nim pozostało ze sprzętów z poprzedniego mieszkania rodziców, z którego zostaliśmy wyrzuceni przez władze miasta. Tu na Zakretowej zamieszkał też z nami kolega Taty – pan Wacek z rodziną: żoną i dwoma małymi synkami. Uciekli z Lidy z obawy przed aresztowaniem pana Wacka. Mamy razem wyjechać do Polski, ale na razie nie jest ustalony żaden termin i na razie, we wrześniu, wyruszyłam do prawdziwej szkoły, do czwartej klasy. Część zajęć w tej szkole była w języku litewskim.

Czytaj dalej
kartki z pamiętnika

Wilno, koniec II wojny

I znowu Wilno znalazło się w Litewskiej Republice ZSRS. Zgodnie z podpisanym przez Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego już 27 lipca 1944 r. porozumieniem z rządem ZSRS o polsko-sowieckiej granicy w mieście znowu zapanowały sowieckie porządki. Niespodziewane aresztowania, niespodziewane deportacje w głąb Rosji za Ural. Kolega Taty, pan Galski, zamieszkujący na naszej ulicy właśnie jakimś cudem uciekł z powrotem do Wilna. Pamiętam z jego opowieści, jak to zazdrościli mu współmieszkańcy potwornie zapluskwionego obozowego baraku posiadania znalezionych gdzieś obcisłych damskich majtek, które zakładał na noc do spania.

Czytaj dalej
kartki z pamiętnika

Wilno, wojna

Nasza rodzina jakoś sobie radziła w tych trudnych wojennych czasach. Nie pamiętam, żeby nie było w domu co jeść. Zawdzięczamy to bezsprzecznie szczęśliwemu zbiegowi okoliczności, że mieszkamy w domu z dużym ogrodem, a jego właściciel nie ma nic przeciw rozwijaniu ogrodniczych talentów Mamy. Mama pielęgnuje starannie grządki z sałatą, pomidorami, marchewką, sadzi kartofle – tak niemal od początku niemieckiej okupacji.

W ogrodzie rosły krzaki agrestu, porzeczek i malin, które mogliśmy zrywać. Uwielbiałam zielone niedojrzałe porzeczki i agresty, a też ku podziwowi moich koleżanek zjadałam kwiatki nasturcji oraz jagódki jarzębiny.

Ja też miałam swój malutki ogródek pod płotem za dużym drzewem, ale rosły w nim tylko ogromne konopie…

Czytaj dalej
Wilno, lipiec 1944
kartki z pamiętnika

Wilno, lipiec 1944

Niemieckie bombowce nad miastem (kolaż)

Idą Rosjanie, rodzice zdecydowali się wyjechać z Wilna. Mama, Tata, nas troje, Babcia i Nadzia.

Na furmankę załadowano tobołki. Jedziemy gdzieś na wieś. Nie wiem, czy to było wcześniej uzgadniane i skąd właściwie przyjechały te furmanki.

Zatrzymujemy się w jakiejś podwileńskiej wiosce. Tak zwanej kolonii. Domy tu porozsiewane z dala od siebie, każdy gospodarz ma chałupę na własnym gruncie. Chałupę otaczają jego własne pola. Z tej naszej nie widać żadnego innego domu. Nie ma też gospodarzy, gdzieś się wynieśli, pozostawiając tylko babkę do pilnowania obejścia. W ogromnej sieni rozłożono sienniki wypchane słomą i jakieś koce czy kołdry. Tu będą spali wszyscy uciekinierzy, to znaczy nasza rodzina, Januszek, młodszy kolega z ulicy, z mamą i jeszcze jakieś osoby. Na tych siennikach będziemy spać.

Czytaj dalej

Mama Babuszka Dziadek i my
kartki z pamiętnika

Wilno w latach 1941-44

Na fotografii Dziadek Ignacy, Babuszka, Mama, Irenka, Andrzejek (po raz pierwszy na fotografii) i ja

Lipiec 1940

14 lipca 1940 rozpoczęły się masowe wywożenia ludzi na wschód. Przychodzą nocą, pozwalają zabrać niewielkie węzełki, wpychają do wagonów towarowych. Osobno kobiety z dziećmi, osobno mężczyzn… i zaczyna się niekończąca droga do Kazachstanu, na Syberię. Wywożą całymi ulicami…
Babcia przygotowuje suchary – suszy w piekarniku kromki razowego chleba. Mama nerwowo przygotowuje najpotrzebniejsze rzeczy do zabrania. Segreguje, układa… Czuwają po nocach, nasłuchując, czy nie nadchodzą…Czytaj dalej

Wilno choinka
kartki z pamiętnika

Boże Narodzenie w Wilnie

No i za chwilę znowu Boże Narodzenie. I znowu problemy z zakupem prezentów. Jakże to było prostsze w czasach, kiedy prawie nic nie było do kupienia…

Przygotowania do świąt w naszym wileńskim domu rozpoczynały się już chyba miesiąc przed świętami. Babcia piekła śleżyki (niektórzy nazywają je śliżykami) – maleńkie postne ciasteczka w wersji bez maku i z jego dodatkiem. Stały one potem zamknięte w dużym słoju na szafie, oczekując na nadejście Wigilii (śleżyki były dodatkiem do makowego mleka).Czytaj dalej

notatki z podróży

Współczesne Wilno

Wilno, moje miasto rodzinne. Obecnie stolica Litwy. Położone na wzgórzach, u zbiegu rzeki Wilii i Wilejki. To miasto rozlicznych kościołów, a najpiękniejszy z nich, gotycki kościół św. Anny, o którym niegdyś powiedział Napoleon, że gdyby mógł, przeniósłby go na dłoni do Paryża… Miasto malowniczych uliczek i zaułków, miasto ogrodów, małych restauracyjek, w których podają pyszne jedzenie.
Wilno odwiedzałam kilkakrotnie i chciałabym znów tam pojechać na wiosnę.Czytaj dalej

kartki z pamiętnika

No i zaczęła się wojna

A na balkonie naszego domu babcia Weronika, mama oraz ja

Tata miewał prorocze sny… Parę dni przed wojną śniła mu się uciekająca kobieta z dziećmi…

No i sprawdziło się. Ogólne przerażenie… Mobilizacja… Tata – oficer rezerwy (był obserwatorem balonowym) – został wyreklamowany z wojska, bo pracował w radiostacji…

17 września 1939 roku do Wilna wkroczyli bolszewicy.

28 października 1939 roku decyzją z Moskwy część Wileńszczyzny została włączona do Litwy.
Do Wilna zaczęli zjeżdżać Litwini, pojawiła się litewska policja. Zakazano rozmawiania po polsku na ulicach.Czytaj dalej

kartki z pamiętnika

DZIECIŃSTWO przedwojenne

Na fotografii: dziadek Michał, babcia Weronika, mama, Nadzia (na drugim planie), no i JA

Urodziłam się przed wojną, w Wilnie (wtedy jeszcze polskim mieście) w szpitalu na Alei Róż.

Z tych przedwojennych czasów zostały mi tylko w pamięci:  sylwetka dziadka Michała w długim czarnym płaszczu – dziadek zmarł niewiele przed wojną; piesek babci imieniem Muszka i nakręcany motocykl – zabawka, którą otrzymałam od mego ojca chrzestnego – Karolka, przyjaciela taty.

Karola Stefanowskiego zamordowano w Katyniu.

Czytaj dalej

zamknij