Cmentarz na Rossie w Wilnie zaliczany jest do najważniejszych polskich i litewskich nekropolii.

Wśród wielkich starych drzew, na pagórkach rozsiane mogiły. Górka Literacka, Górka Anielska, Wzgórze Południowe… i wspaniały czarny anioł… Znaleźli tu wieczne odpoczywanie ludzie kultury, ludzie nauki, ludzie zasłużeni miastu – artyści, pisarze, naukowcy, politycy, ale też zwykli, prości mieszkańcy wileńskiego grodu. Leżą spokojnie obok siebie Polacy, Litwini, Białorusini… − Tutejsi – ludzie, którzy po prostu przedtem obok siebie żyli.

Przy wejściowej bramie kwatera żołnierska. W równych rzędach groby obrońców Wilna poległych w latach 1919−1920, a także żołnierzy AK z 1944 roku.

Tu, przykryty płytą z czarnego wołyńskiego granitu, grób Marii z Bilewiczów Piłsudskiej, matki marszałka Józefa Piłsudskiego. Obok jej trumny złożono kryształową urnę z sercem jej syna. Zgodnie z wolą Marszałka jego serce złożono wśród jego żołnierzy.

Nie wiem, czy nie zechcą mnie pochować na Wawelu. Niech! Niech tylko moje serce wtedy zamknięte schowają w Wilnie, gdzie leżą moi żołnierze, co w kwietniu 1919 roku mnie jako wodzowi Wilno jako prezent pod nogi rzucili…”

Na płycie wykuty napis „MATKA I SERCE SYNA” oraz inskrypcja:

„KTO MOGĄC WYBRAĆ, WYBRAŁ ZAMIAST DOMU
GNIAZDO NA SKAŁACH ORŁA, NIECHAJ UMIE
SPAĆ, GDY ŹRENICE CZERWONE OD GROMU
I SŁYCHAĆ JĘK SZATANÓW W SOSEN SZUMIE
TAK ŻYŁEM”

Warta honorowa 1937

Tam gdzieś wśród rozrzuconych mogiłek snem wieczystym śpią porzuceni moi krewni, członkowie naszej rodziny. Dziadek Michał Rabczenko zmarł parę miesięcy przed wybuchem wojny.

Pamiętam grób dziadka z dużym drewnianym zwykłym krzyżem i postać babuni pochylonej nad mogiłą. Kiedy nadchodziła godzina odjazdu do Polski, nie było jej na dworcu. Pobiegłyśmy z Mamą na cmentarz. Siedziała skulona przy dziadkowym grobie. „Tu, na tym cmentarzu, są wszyscy moi bliscy, to i ja zostanę” – mówiła. Wiedziała, że już nigdy tu nie wróci, że zamkną się granice, że przyszło nam jechać w nieznane, na niepewne, na wszystko od nowa… Porzucić na zawsze świat, w którym żyła, gdzie wszystko było przyjazne, znajome, zostawić na zawsze wszystkich tych, którzy tu leżą…

Kiedy po 1945 roku zakończyła się tak zwana repatriacja, odjechali w stronę Polski wszyscy wypędzeni, cmentarz uległ poważnej dewastacji, stał się miejscem spotkań półświatka. Niszczono piękne nagrobki, rozbijano epitafia, w wielu grobowcach umieściły się warsztaty, składy materiałów budowlanych… Tragicznym był dla Starej Rossy rok 1952, kiedy to doprowadzono do zniszczenia monumentalnych katakumb.

Grobu Dziadka nie ma w inwentarzu Rossy, znikł jak wiele innych grobów, ale jest tam gdzieś i świeczka, którą ustawiam na warszawskim cmentarzu, na grobie mojej rodziny, ta świeczka jest także dla Dziadka, którego szczątki zmieszane są z wileńską ziemią.

Od roku 1969 cmentarz na Rossie został wpisany do rejestru zabytków. Od 1990 konserwacją zabytkowych nagrobków zajmuje się miejscowy Społeczny Komitet Opieki nad Starą Rossą. Od lat też na warszawskich Powązkach i na cmentarzach wielu innych miast w dniu Wszystkich Świętych i Dniu Zadusznym zbierane są datki na rzecz ochrony zabytków wileńskiej Rossy.