Ekskluzywne okna Weleta odbiegały znacznie klasą od całej okiennej stolarki prezentowanej na polskim rynku. Wprawdzie odbiegały też znacznie ceną, ale znajdowały bardzo wielu klientów, zdecydowanych ponieść wysokie koszty w zamian za oferowaną jakość.

Sukces okien podsunął dyrekcji firmy myśl poszerzenia oferty o drzwi wejściowe. Fabryka w Maszewie miała rozbudować park maszynowy i zatrudnić nowych pracowników. Agenci mieli wyruszyć w Polskę z nowymi propozycjami, no i oczywiście z nowymi materiałami reklamowymi.

Trzeba jak najszybciej przygotować elegancki katalog oferowanych drzwi. Katalog, który ma być inspiracją dla klienta. Takie zlecenie otrzymała moja Agencja Reklamowa, czyli ja. Z takiego zlecenia cieszyłaby się pewnie każda agencja, gdyby nie pewien wyjątkowy problem: jak zrobić katalog nieistniejących produktów?

Z Maszewa przyjechało do Warszawy czworo wzorcowych drzwi. Były duże i ciężkie. Nie sposób było ich dobrze oświetlić w pawilonie Weleta. Po naradzie z panem Stefanem Sadowskim, który miał te drzwi fotografować, ustaliliśmy, że tym razem będzie to atelier plenerowe. Sobotnim majowym przedpołudniem na skwer przy ulicy Browarnej zajechał samochód ciężarowy, przywożąc eksponaty. Dwóch silnych mężczyzn zdejmowało je ostrożnie z ciężarówki, ustawiając na trawie. Miejsce to było idealne do naszych fotograficznych celów. Skwer z jednej strony zamykała skarpa, na której szczycie mieściły się zabudowania Uniwersytetu. Na skarpie rosły drzewa i krzewy stanowiące świetne tło dla drzwi wejściowych.

Tak powstały cztery fotografie, co jak na katalog było jakby za mało. Resztę katalogu postanowiłam wypełnić rysunkami. Wykonanie tych obrazków nieistniejących jeszcze drzwi zaproponowałam Jurkowi Krzętowskiemu.

Z Jurkiem współpracowałam już w Domu Handlowym Nauki*. Był wtedy jeszcze uczniem Technikum Architektoniczno-Budowlanego. Pracowałam w tym technikum długie lata i to właśnie polecił mi go mój kolega z pracy, nauczyciel rysunku. Rysował więc Jurek probówki, ale też zabawne obrazki reklamujące DHN.

Teraz, dla potrzeb Weleta, był po prostu wymarzonym współpracownikiem, bo dzięki naukom pobranym w technikum nie miał najmniejszych problemów z rysunkiem technicznym. Potrafił precyzyjnie rysować w aksonometrii przekroje ram okiennych i drzwi. Potrafił też prowadzić rzeczowe rozmowy na temat tych przekrojów z właścicielem firmy, czyli z Jurkiem Kułakowskim.

 I tak w stosunkowo niedługim czasie powstał dziesięciostronicowy katalog drzwi opatrzony starannie przemyślanym tekstem reklamowym kierowanym do zamożnych i ambitnych właścicieli domów jednorodzinnych, eleganckich willi, pałaców.

Tekst ten zaczynał się słowami: „Drzwi wejściowe to wizytówka właścicieli domu. Już w progu odbieramy pierwsze wrażenie sugerujące atmosferę wnętrza i osobowość ludzi, których mamy tam spotkać…”

Katalog ten różnił się od powstających obecnie tego rodzaju materiałów reklamowych tym, że wszystkie rysunki w nim umieszczone były wykonane ręcznie. Bez udziału komputera.

Katalog wydrukowano w dość dużym nakładzie. Ale jak się wkrótce okazało, produkcja ekskluzywnych drzwi wejściowych w ekskluzywnej firmie Welet zakończyła się na wyprodukowaniu katalogu. Klientom, którzy chcieli nabyć drzwi pokazywane w katalogu, dostarczano je z Niemiec.