Był rok 2000. Trzy dni przed Wielkanocą zadzwoniła do mnie Janeczka Kumaniecka, moja wielce zaprzyjaźniona sąsiadka. Zapytała, czy nie zechciałabym pójść z nią na drobną imprezę, która odbędzie się na Nowym Świecie w drugi dzień świąt Wielkiej Nocy. Impreza ta to wydarzenie uliczne organizowane przez Henia Malechę. Rozpocznie się w samo południe i organizator zobowiązał uczestników do przybycia w kapeluszach.

Henio był jednym z założycieli STS-u – Studenckiego Teatru Satyryków*, pierwszym jego dyrektorem oraz twórcą prywatnego kabaretu „Fioletowy Księżyc”. W sobotnie wieczory w przyteatralnej kawiarence odbywały się, częściowo improwizowane, spektakle Heniowego kabaretu.

STS – w swoim czasie niemal najważniejszy teatr Warszawy – istniał jedynie 21 lat. 13 marca 1975 po raz ostatni zagrano przedstawienie. Rozpierzchli się twórcy STS-owych spektakli… Henio niedługo później wyjechał za granicę. Mieszkał w Nowym Jorku, dużo podróżował, a kiedy po latach powrócił do Warszawy, powrócił też do wspomnień o STS-ie. Stał się inicjatorem spotkań dawnych teatralnych przyjaciół i miłośników tego niezwykłego teatru. Henio starannie opracowywał plan każdego spotkania z improwizowaną częścią artystyczną, z elementami scenografii, ekspozycją fotograficzną… kończącego się rozmowami przy wspólnie przygotowywanym poczęstunku. Bywały też niekiedy imprezy plenerowe. Spotkania te po części były utrwalaniem pamięci o nieistniejącym już od wielu lat teatrze.

* * *

Bardzo mi się spodobała propozycja Janeczki do udziału w takiej świątecznej imprezie, bo i co tu robić w drugi dzień Wielkanocy.

Wydobyłam z szafy, przywieziony z Meksyku, słomkowy kapelusz z dużym rondem, ozdobiony piękną kolorową szarfą. Włożyłam jakąś, w miarę świąteczną, sukienkę i o godzinie 12 wyruszyłyśmy z Janeczką na Nowy Świat.

Dzień był piękny, ciepły, słoneczny. Na Nowym Świecie, w pobliżu Wareckiej, stała już grupka osób. Panie w kapeluszach przystrojonych kwieciem, kilku panów, dwoje dzieci i duży pies, też w kapeluszu z kwiatami. Oglądali plenerową wystawę fotograficzną. Zdjęcia rozwieszone wzdłuż chodnika na lince przywiązanej do ulicznych latarni były przypięte spinaczami do bielizny. W grupie tej wyróżniał się sam mistrz ceremonii – Henio, w czarnym cylindrze przyozdobionym wielkanocną pocztówką z baziami, w białej marynarce z czerwonym kwiatkiem w klapie. Takie kwiatki mieli też poprzypinane pozostali uczestnicy zgromadzenia. Było bardzo wesoło…

Tak się zaczęła moja przyjaźń z Heniem (wcześniej znanym mi tylko ze sceny w STS-ie). Przychodziłam na organizowane przez niego imprezy, spotykałam go na rozmaitych kulturalnych wydarzeniach, na pokazach prasowych filmów. Później stałam się też wydawczynią jego trzech książeczek. Dwie pierwsze (2004 i 2017) były wspomnieniem „ukochanego Heniowego dziecka” – kabaretu „Fioletowy Księżyc”, a trzecia – „Życie jest w dechę, gdy znasz Malechę” z podtytułem „Xięga Hołdownicza & Wieniec Serc Przyjaznych” z podpisem: Henrykowi Jego współcześni – to drobne utwory literackie pisane dla Henia i o Heniu oraz niektóre dokumenty świadczące o jego wspaniałości.

Nadchodzi 19 sierpnia, urodziny Henia, a jego już nie ma niemal dwa lata…

Znalazłam w moich archiwach garstkę fotografii zrobionych przeze mnie w ten wielkanocny dzień sprzed prawie ćwierć wieku i postanowiłam go przypomnieć.


*Więcej o STS-ie w moim blogowym wpisie:
Dzieje powstania jednej niezwykłej książeczki”.