
Jak zostałam samodzielną kierowczynią
Chyba we czwartek, wczesnym popołudniem do galerii, w której pracowałam już prawie od roku, przyszedł Miecio. Przyszedł, bo miał ważną sprawę. Postanowił sprzedać samochód – małego fiata, kupionego przed dwoma laty i którego przy podziale mienia postanowiłam oddać Mieciowi, bo ja zostawałam w większym mieszkaniu niż to dla niego kupione. Ten nasz samochód,…









