
Lato nad Wigrami
Do Płociczna dojechaliśmy autostopem, dalej pieszo dotarliśmy do brzegu jeziora. Na skraju lasu, w pobliżu wody rozbiliśmy nasz mały namiocik. Wokół nie było nikogo. W pobliskiej wiosce wypożyczyliśmy starą drewnianą łódź wiosłową, od dziwnej, garbatej staruszki. Miecio zajmował się połowem ryb, ja zbiorem poziomek. Wędkarstwo nie było…








