Krystyna

Krystyna

Podziemie pralnicze w podziemiu

Był chyba marzec, a może już kwiecień 1987. Skończył się sezon kożuchowy. W pralni zmniejszył się ruch. Nie potrzebni już byli pomocnicy do farbowania kożuchów. Przestał przychodzić pan Maciek, a pan Kazio wpadał z rzadka, Lila (właścicielka firmy) przyjeżdżała prawie codziennie, ale raczej na krótko i tylko ja musiałam przychodzić codziennie…

Znalezione w tekturowym pudle…

W poszukiwaniu jakiegoś dokumentu postanowiłam zajrzeć do tekturowego pudła, zakupionego kiedyś w IKEA, opatrzonego przeze mnie napisem „ARCHIWUM”. W pudle leżały tekturowe teczki z bawełnianymi tasiemkami zawiązanymi na kokardkę. Ukrywały w swych wnętrzach rozmaite dokumenty, wycinki z gazet z Mieciowymi rysunkami, listy od przyjaciół, rysuneczki zaprzyjaźnionych artystów… A na dnie pudełka leżała,…

Moje życie pralnicze

Zimy w Polsce dawniejszymi czasy były długie i mroźne, toteż najważniejszą rzeczą w każdej szafie były ciepłe swetry i różnego rodzaju zimowe okrycia wierzchnie. Palta na watolinie, pelisy podbijane futrem, futra od najtańszych z królików po bardziej wytworne z norek, lisów czy szynszyli. W latach 60-70. ubiegłego stulecia modnym okryciem zimowym…

I przyszedł czas rozstania

Był rok 1985. Nasze drogi z Mietkiem rozeszły się. Szybki rozwód za porozumieniem stron. Bukiecik żółtych róż. To chyba były jedne kwiaty, jakie kiedykolwiek od Miecia dostałam. Spotkanie w kawiarence z moją przyjaciółką Hanią i jej mężem Andrzejem… Zaczęło się nerwowe poszukiwanie mieszkania dla Miecia i gwałtowne zbieranie…

Wspomnienia z srebrniczej pracowni

Srebrny interes rozwijał się bardzo dobrze. Niezbędne oprzyrządowanie zostało zakupione na kredyt z Banku Rzemiosła. Miecio nabierał doświadczenia w pracy w tym nowym dla niego materiale. Powstawały coraz bardziej precyzyjne dziełka, nowe, oryginalne formy. Produkcja biżuterii wymagała posiadania odpowiednich surowców – srebra, kamieni… Mając…

samolot aerofłotu

Przeprawa z wyprawą do Indii i Singapuru

Stan wojenny, a potem okres rządów Jaruzela zburzyły całe nasze dotychczasowe życie. Zamknięcie redakcji, likwidacja miesięcznika „Nasz Klub” zmusiły Miecia do zmiany zawodu. Miecio przestał rysować, teraz robił biżuterię. Powstawały misterne, unikatowe dziełka, przyjmowane chętnie przez galerie, znajdujące nabywców, ale ta praca zamknęła go w domu. Nie musiał…

Opowieść przedwielkanocna sprzed niemal pół wieku

W lutym 1975 któraś z redakcji czasopism dla wsi ogłosiła konkurs dla kobiet na dziennik pisany przez dwa lub trzy tygodnie. Informacja o konkursie dotarła do redakcji „Naszego Klubu”. Pomyślałam, że pisanie takiego dziennika to ciekawy eksperyment, i zaczęłam pisać… Kilka dni temu rozpakowałam jedno z pudeł mojego archiwum. Leżała w nim…

Tina z piórkiem

Miała na imię Tina

Tina, kruczoczarna cocker-spanielka, była istotą niezwykle spokojną, zrównoważoną, wszystkim przyjazną, posłuszną, ogromnie towarzyską i dystyngowaną. Po prostu była damą. Nie miała zwyczaju wpychać się do łóżka, sypiała w swoim koszyku, a w dzień chętnie układała się na kanapie. Kiedy odwiedzali nas goście i pojawiały się na stole jakieś przysmaki, starała…

Miecio i srebrna biżuteria

Ogłoszenie stanu wojennego w grudniu 1981 dla wielu oznaczało nieodwracalną zmianę w całym ich dotychczasowym życiu. Dla Miecia był to koniec jego dziennikarskiej kariery i dobrze rozwijającej się kariery rysownika. Zamknięto, wydawało się chwilowo, wszystkie redakcje. Rozpoczęła się weryfikacja dziennikarzy. W oczekiwaniu na powrót do normalności zajął…

Verified by MonsterInsights