Witam na moim blogu!

Krystyna Bukowczyk – dla przyjaciół Kuba. Ten mój blog jest przedsięwzięciem trochę historycznym. To rodzaj pamiętnika. Znajdziesz w nim opowieści o czasach które minęły, wspominam ludzi których już nie ma, o wielkich wydarzeniach, które  przemknęły obok mnie, o chwilach dobrych w czasach złych, o Warszawie z bliskich i dawnych już lat,  ilustrowane archiwalnymi zdjęciami… a też foto-notatki z moich różnych podróży...

 

GALERIA Bukowczyka

obejrzyj GALERIĘ
kartki z pamiętnika

Rok szkolny 1949/50

Był pogodny wrześniowy dzień. Wracałam po lekcjach do domu drogą przez park. Na ławeczce w parku siedziały moje klasowe koleżanki: Zdzicha, Maryla, Tereska, Basia i Lucyna, była też z nimi Wiesia, koleżanka z innej klasy. Poprosiły, żebym chwilę z nimi została. Nie bardzo wiedziałam po co. Basia i Lucyna po chwili się oddaliły. Maryla z Wiesią wymieniały jakieś porozumiewawcze gesty, mówiły o czymś, czego nie rozumiałam. Wiedziałam, że coś je wszystkie ze sobą łączy. W drodze powrotnej Wiesia zaproponowała, żebym weszła z nią do Zdzichy na parę minut. Weszłam razem z nią i tu Wiesia z bardzo poważną miną powiedziała, że mam dać słowo harcerskie, że nikomu nie powiem o tym, co za chwilę usłyszę. Oczywiście zgodziłam się bez wahania. Wiesia zaproponowała mi wstąpienie do tajnego zastępu harcerskiego. Wobec radykalnych zmian w organizacji harcerskiej, likwidacji drużyn harcerskich przy szkołach ponadpodstawowych powstał w Łodzi tajny hufiec, zaczęły powstawać tajne zastępy i jak się okazało, koleżanki spotkane w parku już właśnie należały do utworzonego przez Wiesię zastępu. Zgodziłam się na tę propozycję bez zastanowienia. Więc nadal będę harcerką.

Read more
kartki z pamiętnika

Łódź 1948

Szkoła na Księżym Młynie

Z początkiem roku 48 zostałam przyjęta do harcerstwa. Nareszcie miałam dostateczną ilość lat i spełniło się moje marzenie. W roku tym kończyłam szkołę podstawową. Nie byłam nigdy zbyt pilną uczennicą, ale kolega Brejnakowski był najlepszym uczniem w klasie. Siedział na ostatniej ławce w moim rzędzie i zawsze wszystko wiedział, zawsze się wymądrzał. Nie mogłam tego znieść, więc postanowiłam, że będę od niego lepsza. Kosztowało mnie to trochę trudu, ale wyszło… Skończyłam szkołę z wyróżnieniem jako najmłodsza, najmniejsza i zarazem najlepsza w klasie.

Read more
kartki z pamiętnika

Mieszkamy teraz w mieście Łodzi

Mieszkamy teraz w mieście Łodzi (tak mówią łodzianie zapytani: gdzie mieszkasz?), na terenie fabryki Gama, w pofabrykanckim domu, w dużym mieszkaniu, dzielonym z rodziną Kauerów i świetlicą robotniczą.  Tata i Mama są zatrudnieni w fabryce – Tata jest kierownikiem warsztatów, a Mama pracuje w księgowości. Prowadzeniem domu zajmuje się Babcia Wercia. Tata zatrudnił na przychodne do pomocy w domu panią Szmidke, jedną z niemieckich robotnic pracujących w fabryce. W fabryce pracowało dużo Niemców, dawnych mieszkańców Łodzi, zatrudnionych przymusowo jako robotnicy bez względu na posiadane kwalifikacje.

Read more
kartki z pamiętnika, notatki z podróży

Zaczyna się nowe życie

Łuczany, jesień 1945

Podróż z Wilna do Polski dobiegła końca. Po blisko trzech tygodniach wysiadamy z pociągu. Zostajemy w Łuczanach – obecnie Giżycko.

Dostaliśmy mieszkanie w dużym szarym budynku w środku miasta, w czasach niemieckich były tu koszary, a w tym domu podobno mieszkali oficerowie. Dziadek Ignacy z Babuszką Chiną mają mieszkanie na tej samej klatce, naprzeciwko nas.

Te mieszkania przydzielił nam PUR, czyli Państwowy Urząd Repatriacji (dziś po wpisaniu w Google hasła PUR znajdujemy na wstępie oznaczoną pięcioma gwiazdkami firmę kosmetyczną).  W PUR-ze Mama spotkała zatrudnioną tam wileńską koleżankę. Pomogła zorientować się w sytuacji, wynalazła jakieś możliwie dobre meble pozbierane z opuszczonych domów: łóżka, szafę, stół, krzesła, biurko, kuchenny kredens.

Read more
Ja, Irenka i Andrzejek - Wilno, 1945
kartki z pamiętnika

Wilno, jesień 1945

Ostatnie dni w Wilnie

Mieszkamy teraz na ulicy Zakretowej w starym drewnianym domu naprzeciwko cmentarza. Nie pamiętam zupełnie wnętrza tego mieszkania ani co w nim pozostało ze sprzętów z poprzedniego mieszkania rodziców, z którego zostaliśmy wyrzuceni przez władze miasta. Tu na Zakretowej zamieszkał też z nami kolega Taty – pan Wacek z rodziną: żoną i dwoma małymi synkami. Uciekli z Lidy z obawy przed aresztowaniem pana Wacka. Mamy razem wyjechać do Polski, ale na razie nie jest ustalony żaden termin i na razie, we wrześniu, wyruszyłam do prawdziwej szkoły, do czwartej klasy. Część zajęć w tej szkole była w języku litewskim.

Read more
kartki z pamiętnika

Wilno, koniec II wojny

I znowu Wilno znalazło się w Litewskiej Republice ZSRS. Zgodnie z podpisanym przez Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego już 27 lipca 1944 r. porozumieniem z rządem ZSRS o polsko-sowieckiej granicy w mieście znowu zapanowały sowieckie porządki. Niespodziewane aresztowania, niespodziewane deportacje w głąb Rosji za Ural. Kolega Taty, pan Galski, zamieszkujący na naszej ulicy właśnie jakimś cudem uciekł z powrotem do Wilna. Pamiętam z jego opowieści, jak to zazdrościli mu współmieszkańcy potwornie zapluskwionego obozowego baraku posiadania znalezionych gdzieś obcisłych damskich majtek, które zakładał na noc do spania.

Read more
kartki z pamiętnika

Wilno, wojna

Nasza rodzina jakoś sobie radziła w tych trudnych wojennych czasach. Nie pamiętam, żeby nie było w domu co jeść. Zawdzięczamy to bezsprzecznie szczęśliwemu zbiegowi okoliczności, że mieszkamy w domu z dużym ogrodem, a jego właściciel nie ma nic przeciw rozwijaniu ogrodniczych talentów Mamy. Mama pielęgnuje starannie grządki z sałatą, pomidorami, marchewką, sadzi kartofle – tak niemal od początku niemieckiej okupacji.

W ogrodzie rosły krzaki agrestu, porzeczek i malin, które mogliśmy zrywać. Uwielbiałam zielone niedojrzałe porzeczki i agresty, a też ku podziwowi moich koleżanek zjadałam kwiatki nasturcji oraz jagódki jarzębiny.

Ja też miałam swój malutki ogródek pod płotem za dużym drzewem, ale rosły w nim tylko ogromne konopie…

Read more
Wilno, lipiec 1944
kartki z pamiętnika

Wilno, lipiec 1944

Niemieckie bombowce nad miastem (kolaż)

Idą Rosjanie, rodzice zdecydowali się wyjechać z Wilna. Mama, Tata, nas troje, Babcia i Nadzia.

Na furmankę załadowano tobołki. Jedziemy gdzieś na wieś. Nie wiem, czy to było wcześniej uzgadniane i skąd właściwie przyjechały te furmanki.

Zatrzymujemy się w jakiejś podwileńskiej wiosce. Tak zwanej kolonii. Domy tu porozsiewane z dala od siebie, każdy gospodarz ma chałupę na własnym gruncie. Chałupę otaczają jego własne pola. Z tej naszej nie widać żadnego innego domu. Nie ma też gospodarzy, gdzieś się wynieśli, pozostawiając tylko babkę do pilnowania obejścia. W ogromnej sieni rozłożono sienniki wypchane słomą i jakieś koce czy kołdry. Tu będą spali wszyscy uciekinierzy, to znaczy nasza rodzina, Januszek, młodszy kolega z ulicy, z mamą i jeszcze jakieś osoby. Na tych siennikach będziemy spać.

Read more

Mama Babuszka Dziadek i my
kartki z pamiętnika

Wilno w latach 1941-44

Na fotografii Dziadek Ignacy, Babuszka, Mama, Irenka, Andrzejek (po raz pierwszy na fotografii) i ja

Lipiec 1940

14 lipca 1940 rozpoczęły się masowe wywożenia ludzi na wschód. Przychodzą nocą, pozwalają zabrać niewielkie węzełki, wpychają do wagonów towarowych. Osobno kobiety z dziećmi, osobno mężczyzn… i zaczyna się niekończąca droga do Kazachstanu, na Syberię. Wywożą całymi ulicami…
Babcia przygotowuje suchary – suszy w piekarniku kromki razowego chleba. Mama nerwowo przygotowuje najpotrzebniejsze rzeczy do zabrania. Segreguje, układa… Czuwają po nocach, nasłuchując, czy nie nadchodzą…Read more

Wilno choinka
kartki z pamiętnika

Boże Narodzenie w Wilnie

No i za chwilę znowu Boże Narodzenie. I znowu problemy z zakupem prezentów. Jakże to było prostsze w czasach, kiedy prawie nic nie było do kupienia…

Przygotowania do świąt w naszym wileńskim domu rozpoczynały się już chyba miesiąc przed świętami. Babcia piekła śleżyki (niektórzy nazywają je śliżykami) – maleńkie postne ciasteczka w wersji bez maku i z jego dodatkiem. Stały one potem zamknięte w dużym słoju na szafie, oczekując na nadejście Wigilii (śleżyki były dodatkiem do makowego mleka).Read more

Close