Wizyta za żelazną kurtyną

Był koniec czerwca. Przed paroma dniami wróciłam z dwutygodniowego pobytu w Bułgarii. Nie bardzo wiedziałam, czy całe lato przyjdzie mi teraz siedzieć samotnie w Warszawie. W czasie mojej pracy w szkole to w lipcu i sierpniu jeździliśmy z Mieciem z namiotem nad jakieś jeziora, ale teraz cóż, sama z namiotem nie pojadę. Zadzwonił telefon. To Tadzio Kowalski. Zapytał, czy nadal myślę…

Wczasy zagraniczne w epoce demoludów

Nadchodziło lato, a ja od prawie dwóch lat, od czasu, kiedy rozstałam się z Mieciem oraz ze szkolnictwem, nie byłam na wakacjach. Miałam zaproszenie od przyjaciół przebywających w RFN-ie, ale kolejki do niemieckiej ambasady były długie i wielodniowe, a ja pracowałam w galerii. Gdybym wzięła urlop na stanie w kolejce, nie starczyłoby mi urlopu na sam wyjazd. Wędrując bezmyślnie Marszałkowską, w oknie wystawowym PTTK-u…

Dzieje powstania jednej niezwykłej książeczki

Mroczne czasy stalinizmu oddaliły się wraz z odejściem z tego świata Josifa Wissarionowicza Stalina (05.03.1953). Niespodziewana śmierć Bolesława Bieruta (18.03.54) w czasie jego wizyty na Kremlu zakończyła w Polsce okres „błędów i wypaczeń”. W świecie kultury następuje przebudzenie, powiew swobody… Na tej fali powstaje w Warszawie Studencki Teatr Satyryków STS…

Irenka

Siostrzyczka moja Irenka Biegańska karierę rozpoczęła w Modzie Polskiej. Jeszcze przed otrzymaniem dyplomu łódzkiej uczelni, Państwowej Wyższej Szkoły Sztuk Plastycznych, Jadwiga Grabowska włączyła ją do świeżo powstałego zespołu projektantów utworzonej przez siebie firmy, jedynej takiej w całych „demoludach”. Praca w Modzie Polskiej była czymś cudownym. Była właściwie…

Jak zostałam samodzielną kierowczynią

Chyba we czwartek, wczesnym popołudniem do galerii, w której pracowałam już prawie od roku, przyszedł Miecio. Przyszedł, bo miał ważną sprawę. Postanowił sprzedać samochód – małego fiata, kupionego przed dwoma laty i którego przy podziale mienia postanowiłam oddać Mieciowi, bo ja zostawałam w większym mieszkaniu niż to dla niego kupione. Ten nasz samochód,…

Porzucam pralnię dla sztuki ludowej

Rozstanie z pralnią należało do rozstań radosnych. Pracowałam w pralni już ponad siedem miesięcy. Dobre zarobki nie rekompensowały jednak beznadziejności tego zajęcia. Na dodatek pojawiły się bóle w przegubach rąk. Ewa Bartuszek, zaprzyjaźniona rehabilitantka, zapisała mnie na wizytę u ortopedy. Diagnoza pani doktor Lisiewicz była prosta:  ̶  Gdzie…

Podziemie pralnicze w podziemiu

Był chyba marzec, a może już kwiecień 1987. Skończył się sezon kożuchowy. W pralni zmniejszył się ruch. Nie potrzebni już byli pomocnicy do farbowania kożuchów. Przestał przychodzić pan Maciek, a pan Kazio wpadał z rzadka, Lila (właścicielka firmy) przyjeżdżała prawie codziennie, ale raczej na krótko i tylko ja musiałam przychodzić codziennie…

Znalezione w tekturowym pudle…

W poszukiwaniu jakiegoś dokumentu postanowiłam zajrzeć do tekturowego pudła, zakupionego kiedyś w IKEA, opatrzonego przeze mnie napisem „ARCHIWUM”. W pudle leżały tekturowe teczki z bawełnianymi tasiemkami zawiązanymi na kokardkę. Ukrywały w swych wnętrzach rozmaite dokumenty, wycinki z gazet z Mieciowymi rysunkami, listy od przyjaciół, rysuneczki zaprzyjaźnionych artystów… A na dnie pudełka leżała,…

Moje życie pralnicze

Zimy w Polsce dawniejszymi czasy były długie i mroźne, toteż najważniejszą rzeczą w każdej szafie były ciepłe swetry i różnego rodzaju zimowe okrycia wierzchnie. Palta na watolinie, pelisy podbijane futrem, futra od najtańszych z królików po bardziej wytworne z norek, lisów czy szynszyli. W latach 60-70. ubiegłego stulecia modnym okryciem zimowym…

I przyszedł czas rozstania

Był rok 1985. Nasze drogi z Mietkiem rozeszły się. Szybki rozwód za porozumieniem stron. Bukiecik żółtych róż. To chyba były jedne kwiaty, jakie kiedykolwiek od Miecia dostałam. Spotkanie w kawiarence z moją przyjaciółką Hanią i jej mężem Andrzejem… Zaczęło się nerwowe poszukiwanie mieszkania dla Miecia i gwałtowne zbieranie…

Verified by MonsterInsights