Rozmyślając o niesprzedanych chryzantemach…

O czym tu pisać w ten niespokojny czas. Czas buntu, gigantycznych demonstracji, czas zarazy, czas nieprzewidywalnych, chaotycznych posunięć rządu, oszalałych decyzji naczelnika państwa, pierwszego sekretarza wiodącej partii. Te moje opowiastki, trochę wesołe, trochę smutne, wspominki minionych już wydarzeń nijak nie pasują do obecnej chwili.

Kanarek i rybki

Te moje „Opowieści z przeszłości” przywodzą niekiedy Czytelniczkom i Czytelnikom mojego bloga ich własne wspomnienia z dawnych lat, przypominają znajomych niegdyś ludzi. Czasem piszą o nich w komentarzach, częściej w przysyłanych do mnie mailach. Po ostatnim wpisie – opowieści o kanarku Karolu – otrzymałam maila od Joanny Tramerowej. W mailu tym opowiedziała tragiczną historię…

klatka i kanarek

Krótka historia Karola

Był piękny jesienny dzień, wtorek, a może środa. Jak zwykle od rana miałam zajęcia w szkole. Po drugiej lekcji zadzwoniłam do domu. Miecio – mąż mój – był jeszcze nie całkiem obudzony. Odebrał telefon i powiedział: – A do nas przez lufcik przyleciał kanarek.  – Co ty mówisz? – zapytałam. – No, kanarek…

Dobra strona przeprowadzki

Moja przeprowadzka z Warszawy do Pruszkowa trwająca rok i siedem dni to pasmo zupełnie nieprzewidywanych wydarzeń. Na szczęście w każdej sytuacji staram się wynajdywać dobre strony i zazwyczaj mi się to udaje. Przeglądając różne pudła i pudełeczka, a w nich nagromadzone przez lata najrozmaitsze skarby i zupełnie niepotrzebne szpargały znalazłam niewielką plastikową torebeczkę. W torebeczce…

Jak kupowałam maszynę do szycia – opowieść z lat 70.

Ta środa okazała się dniem wielkiej szczęśliwości. Stałam się posiadaczką elektrycznej maszyny do szycia firmy „Łucznik”! „Łucznik” zajmował się produkcją pistoletów i kałachów, a maszyny do szycia były tylko produkcją uboczną, maskującą z lekka rzeczywistą działalność zakładu. Był zwykły, szary dzień, w środku jesieni. Szłam rankiem niechętnie do szkoły.…

Mieszkaniowe Transakcje w PRL

W mieszkaniu za ścianą, większym o siedem metrów kwadratowych od naszego, mieszkał pan Dąbrowski, powstaniec warszawski. Pan Dąbrowski pracował z naszym Tatą w Centralnym Zarządzie Przemysłu Tłuszczowego i obaj w tym samym czasie otrzymali przydział mieszkań pracowniczych w tym domu. Kiedy w Centralnym Zarządzie zaczęły się redukcje, to właśnie pana Dąbrowskiego…

No i wreszcie wyruszamy za granicę – Bułgaria

Był chyba rok 1970. Tadzio Jeleński, prywatnie nasz przyjaciel, a oficjalnie redakcyjny kolega Mietka, wybierał się, już po raz drugi, latem do Bułgarii. Zaproponował wspólny wyjazd. Bułgaria to był w owym czasie jedyny kraj z ciepłym morzem, do którego bez większego trudu jeździło się z Polski na wakacje. Zawsze marzyły mi się…

mikrus pierwszy polski samochód osobowy po wojnie

Mikrus – mój pierwszy wspaniały samochód

RSW „Prasa-Książka-Ruch” (Robotnicza Spółdzielnia Wydawnicza), między innymi wydawca miesięcznika „Nasz Klub”, zorganizowała niespodziewanie kurs samochodowy dla dziennikarzy. Miecio zapisał się na kurs. Chodził pracowicie na zajęcia teoretyczne i praktyczne i dostał prawo jazdy. No i teraz, jak już dostał to prawo jazdy, wypadało kupić samochód. Rozglądaliśmy się…

O Alfie Bobrowskim jeszcze słów parę

Kiedy już opublikowałam najnowszy wpis na moim blogu o Alfie Bobrowskim, mój brat przypomniał mi jeszcze jedną związaną z Alfem historyjkę. Otóż zdarzyło się, że Alf otrzymał list, a w nim wezwanie do stawienia się w jakimś ważnym wojskowym urzędzie. Alf wpadł w przerażenie, że chcą go powołać do wojska. List czym prędzej zniszczył.…

Alf Medem Bobrowski i portret w złotej ramce…

Był naszym dosyć bliskim sąsiadem. Mieszkał w domu na rogu Oboźnej i Karasia naprzeciw Teatru Polskiego, w kamienicy, której udało się uniknąć wojennej zagłady. W dużym niegdyś mieszkaniu zajmował niewielki pokoik. W ciepłe letnie dni można go było spotkać na murku przed „Harendą”, bywał na piwku u Babci Gawlikowskiej czy „Pod Chrystusem”, pijał…

Verified by MonsterInsights